Mały Pokój z Książkami

Mały Pokój z Książkami

Zawsze lubiłam czytać. Pierwszą książkę przeczytałam samodzielnie jeszcze w przedszkolu i od tego czasu stało się to dla mnie czynnością tak oczywistą jak jedzenie czy sen. Wychowałam się w domu pełnym książek, a ich kupowanie jest już zdecydowanie moim nałogiem.

Jeszcze zanim urodziły się moje dzieci, wiedziałam jedno – będą czytać równie maniacko jak ja. Niestety los lubi być przekorny i obdarował mnie trzema córkami z dysleksją. Rozbudziło to we mnie instynkt tropiciela – podjęłam wyzwanie. Znaleźć książkę na tyle interesującą, żeby moje córki zechciały podjąć wysiłek jej przeczytania – to zadanie trudne, ale nie niemożliwe. A jaka radość z sukcesu !!!

Lubię znajdywać ciekawe książki, lubię widzieć, że podobają się moim córkom, lubię dzielić się tą radością z innymi. – napisałam 13 lat temu, kiedy zaczynałam przygodę z blogowaniem.

Myślę, że nikogo nie zaskoczę, pisząc tutaj, że „Mały Pokój z Książkami” był ukochaną książką mojego dzieciństwa ?

Pierwsze wydanie tej książki ukazało się w 1971 roku, zawierało 19 opowiadań znakomicie przetłumaczonych przez Hannę Januszewską i zilustrowanych przez Bożenę Truchanowską. Jako dziecko nie lubiłam baśni, nie znałam ich wielu, ale te były szczególne. Miały niezwykły klimat, który pięknie podkreślały ilustracje, a poza tym – nie wszystkie historie tam zawarte były baśniami (na przykład jedna z moich ukochanych – ta bożonarodzeniowa o Annie – Marii i szklanym pawiu). To jedna z niewielu ukochanych lektur mojego dzieciństwa, które po latach okazały się tak samo urzekające jak we wspomnieniach.

Niedawno dotarło do mnie wznowienie tej książki wydane przez Wydawnictwo Dwie Siostry i przeżyłam przy tej okazji dwa zaskoczenia. Po pierwsze – ilustracje. TEN „Mały Pokój z Książkami” jest drugą pozycją w serii „Mistrzowie Światowej Ilustracji” i towarzyszą mu oryginalne, czarno – białe ilustracje Edwarda Ardizzone. No cóż… Był to wspaniały artysta, ale dla mnie z tą książką nierozerwalnie wiążą się obrazy, które stworzyła pani Truchanowska, mimo że tych moich ukochanych, kolorowych było tam tylko osiem. Ale jakież one miały kolory ! I jakie piękne kwiaty na nich były !

Drugim zaskoczeniem było to, że nowa książka zawiera więcej opowiadań niż ta, którą znałam. Okazało się, że do poprzedniego wydania nie weszło 9 historii. Przetłumaczyła je teraz Ewa Rajewska. Udało jej się znakomicie uchwycić klimat i język zarówno oryginału, jak i poprzedniego przekładu – dzięki temu ten zbiór stanowi całość. Ja oczywiście od razu wiedziałam, które z opowiadań są nowe, ale myślę, że osoby, które czytają to po raz pierwszy, nie zauważą różnicy w tłumaczeniach.

Zastanawiam się, dlaczego te opowiadania nie weszły do pierwszego polskiego wydania ? Widzę dwa możliwe wytłumaczenia: albo ingerowała w to cenzura, albo edycja całości przekraczała ówczesne przydziały papieru, jakimi dysponowało wydawnictwo Nasza Księgarnia. To drugie wydaje mi się bardziej prawdopodobne, bo jedynie „Pocałunek dla drzewa brzoskwiniowego”, w którym kluczową rolę odgrywa obrazek ze św. Antonim, mógł być w PRL-u niecenzuralny, pozostałe są zupełnie niewinne. Najbardziej żałuję, że nie było mi dane poznać w dzieciństwie „I zatańczę dokolutka”, bo jest tam przepięknie, z miłością pokazana starość oraz więź między dziewczynką a jej staruteńką prababcią, więź, która z jednej strony zmusza Gryzeldę do wielu poświęceń, ale z drugiej strony – jest jej siłą i pomaga jej w życiu.

Cieszę się bardzo ze wznowienia „Małego Pokoju z Książkami”. Urok tej książki jest, mam nadzieję, ponadczasowy, nawet mimo braku ilustracji, które tak lubiłam 😉

P.S. Książka była nominowana w Plebiscycie Blogerów Lokomotywa 2018 w kategorii: przekład !!!

Eleanor Farjeron „Mały pokój z książkami” , przekł: Hanna Januszewska, ilustr.: Bożena Truchanowska, wyd.: Nasza Księgarnia, Warszawa 1971

Eleanor Farjeron „Mały pokój z książkami” , przekł: Hanna Januszewska, Ewa Rajewska, ilustr.: Edward Ardizzone, wyd.: Dwie Siostry, Warszawa 2018

Prawie Manifest :-)

Prawie Manifest :-)

Kiedy 9 marca 2006 roku otwierałam Mały Pokój z Książkami, rozpoczęłam go od takiego „Prawie Manifestu”:

Kiedy biorę do ręki nową, nieznaną książkę to….

… zaczynam ją czytać. Nie jest to specjalnie oryginalne – wiem, ale do tego przecież ona służy 😉

Książka to przede wszystkim tekst – SŁOWA, którymi autor zwraca się bezpośrednio do nas. Słowa opowiadają historię, słowa tworząbohaterów, słowa budują nastój. Bez słów książka nie istnieje.

Ani najpiękniejsze ilustracje, ani najwymyślniejsza okładka, ani nawet najatrakcyjniejsze gadżety, które do niej dołączono nie stworzą dobrej książki z marnego tekstu . Piękne obrazki można obejrzeć raz czy dwa, do ciekawej treści wraca się wiele razy. Nudnej historii napisanej topornym językiem żadne obrazki nie ożywią.

Dobra książka dla dzieci to taka, którą z przyjemnością przeczyta również dorosły. Jeśli czytając dziecku sami nie rozumiemy tego, co czytamy, a czytane słowa „stają nam w gardle” , to cała ta zabawa nie ma sensu. Dobrze napisany tekst “czyta się sam”, sam niesie czytającego.

Słuchanie jest przyjemne dla słuchających jedynie wtedy, gdy czytanie sprawia przyjemność czytającemu.

Aby wspólne czytanie było dla nas przyjemnością, szukam dla moich dzieci książek:

  • mądrych,
  • ciekawych,
  • napisanych pięknym językiem,
  • intrygująco zilustrowanych
  • i starannie wydanych.

Takim książkom poświęcony jest ten blog.

Od tego czasu minęło 13 lat, moje dzieci zdążyły dorosnąć i już same wybierają sobie lektury, a miejsce w internecie, gdzie znajdował się Mały Pokój z Książkami, odpłynęło w niebyt, co zmusiło mnie do przeprowadzki.

W tym czasie pojawiła się też kategoria książek, których istnienia i znaczenia wówczas nie przeczuwałam, czyli książki obrazowe – takie, w których nie ma słów, a cała treść zawarta jest w obrazach. Dla nich również jest miejsce na półkach Małego Pokoju z Książkami.

W nowym miejscu trochę czasu zajmie mi ustawienie na półkach wszystkich dotychczasowych książek, pojawią się też nowe, więc zapraszam – rozgośćcie się tutaj 🙂

P.S. Więcej o książce, której mój blog zawdzięcza swoją nazwę, a która była ulubioną książką mojego dzieciństwa przeczytacie —>>>tutaj