PLANETA IZABELIN 2026

PLANETA IZABELIN 2026

Już drugi raz…

wydarzyło się wszystko, o czym tu będę pisać, a więc:

  • nagroda PLANETA IZABELIN (o jej poprzedniej edycji pisałam —>>>tutaj) została poświęcona wyłącznie książkom dla młodych czytelników;
  • miałam zaszczyt i przyjemność uczestniczyć w pracach jej jury i ponownie zostałam wybrana jego przewodniczącą;
  • przy Strefie Zaczytania (czyli bibliotece szkolnej w Izabelinie). powstało także jury dziecięco-młodzieżowe, które całkowicie niezależnie od nas przyznało własną nagrodę;
  • jury dziecięco-młodzieżowe wybrało jedną z książek nagrodzonych także przez nas !!! Oto one:

Oto one:

Agnieszka Elbanowska „Raz, dwa, psy cztery”, ilustr.: Nika Jaworowska-Duchlińska, wyd.: Wydawnictwo BIS, Warszawa 2025

Aleksandra Struska-Musiał „Bury i Bary. Wilk z lasu i pies ze schroniska”, ilustr.: Marta Rydz-Domańska, wyd.: Wydawnictwo BIS, Warszawa 2025

oraz podwójnie !!!

Wit Szostak „Wylinka”, ilustr.: Aleksandra Krzanowska, wyd.: Powergraph, Warszawa 2025

Już drugi raz dochodzę także do wniosku, że najfajniejszą częścią tego konkursu jest właśnie jury dziecięco-młodzieżowe, mimo że nagroda, którą przyznają, jest pozaregulaminowa. Mam nadzieję, że także w przyszłym roku uda się zebrać grono osób chętnych do do pracy w nim.

Z radością patrzyłam na ich entuzjazm, podziwiałam zapał, z jakim czytali zgłoszone do konkursu książki oraz zaangażowanie, z jakim o nich dyskutowali (a raczej – dyskutowały, bo w tym roku do pracy w jury zgłosiły się same dziewczęta). Mimo że oba gremia jurorskie obradowały i podejmowały decyzje zupełnie autonomicznie, przyznam, że z ciekawością nasłuchiwaliśmy wieści o tym, co czytają najchętniej i co mówią o przeczytanych książkach.

Już drugi raz werdykt młodego jury był dla nas zaskoczeniem, ale takim pozytywnym – dającym do myślenia i zmuszającym do zweryfikowania opinii. W zeszłym roku ich (i nasz) wybór padł na „Puszczę. Opowieści karpackich buków” Joli Richter-Magnuszewskiej. Napisałam wtedy: Ich werdykt świadczy nie tylko o tym, że dobrze wybraliśmy, ale przede wszystkim o tym, że warto tworzyć rzeczy mniej oczywiste, mniej krzykliwe, ale za to piękne, bo czytelnicy potrafią to docenić.

W tym roku jurorki wybrały „Wylinkę” Wita Szostaka – książkę, co do której miałam wątpliwości, czy może podobać się czytelnikom niedorosłym. Wiadomość o werdykcie młodego jury oraz spotkanie z nimi na uroczystości ogłoszenia wyników zmusiły mnie do zmiany opinii. Niekłamany entuzjazm, z jakim opowiadały to tym, jak bardzo podobała im się ta książka, robił wrażenie 🙂 Szczególnie podobała im się atmosfera tej historii, powolne odkrywanie zawartej w niej tajemnicy oraz to, że (cytuję z pamięci:) trzeba się było samodzielnie domyślić, o co w tym wszystkim chodzi, nie było to wyjaśnione za szybko, tak kawa na ławę… Muszę w związku z tym przyznać, że się pomyliłam i jest to historia także dla dzieci (a raczej nastolatków).

Bardzo jestem ciekawa, jaki będzie ich wybór w przyszłym roku !!!

P.S. Pozostałe dwie nagrodzone w tym roku książki niebawem staną na półkach Małego Pokoju z Książkami – obiecuję !!!

Wylinka

Wylinka

Książka nagrodzona w kategorii literackiej konkursu Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY za książkę dla starszych oraz Nagrodą Żółtej Ciżemki!!!

A także nagrodzona w Konkursie Literackim PLANETA IZABELIN zarówno przez jury dorosłe, jak i dziecięce !!!

Klarę budzi cisza.

Dziewczynka czuje się dziwnie. Zawsze towarzyszył jej szum, którego na ogół nie zauważa. Otaczał ją i nigdy nie cichł. Żeby go usłyszeć, trzeba było się ukryć. Klara wchodziła do szafy albo chowała się za wersalką. Zza ściany dobiegały rozmowy, tata coś opowiadał, mama śmiała się. Dźwięczały kubki odstawiane na stół, woda gotująca się w czajniku, trącane szklanki i upuszczane przedmioty…

Tym razem jest inaczej i dziesięcioletnia Klara bardzo szybko odkrywa, że została sama w wakacyjnym domu w górach. Wygląda na to, że rodzice pojechali bez niej do domu, ale dlaczego??? Zapomnieli o jedynej córce? Nie zauważyli, że nie ma jej w samochodzie? Pewnie wrócą po nią, jak się zorientują, ale kiedy to będzie? Jak ma sobie do tego czasu radzić?

„Wylinka” to pierwsza książka Wita Szostaka adresowana (także) do czytelników niedorosłych. Była to również pierwsza książka jego autorstwa, którą przeczytałam, więc nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. Opinie o niej, które do mnie docierały, były raczej zgodnie pozytywne, a jedynym głosem wyłamującym się z tego chóru była recenzja Zosi z Małej czcionki (—>>>tutaj). Kiedy usłyszałam werdykt jury konkursu Książka Roku IBBY, zrozumiałam, że nie mam innego wyjścia – muszę ją też przeczytać, żeby wyrobić sobie własne zdanie.

Przeczytałam więc i… nie rozczarowałam się aż tak, jak Zosia, ale także nie zachwyciła mnie ona specjalnie. Myślę, że problem, jaki z nią mam, bierze się stąd, że (moim zdaniem) nie jest to historia dla dzieci. Żeby to wyjaśnić, muszę jednak trochę pospoilerować, więc dalej zapraszam tylko tych, którzy są na to gotowi.

Czy zdarzyło się Wam kiedyś, na przykład oglądając swoje zdjęcia z dzieciństwa, zastanowić się: gdzie się podziało to dziecko, które na nich jest? Kiedy nastąpił ten moment, od którego widzimy na nich siebie, tylko trochę młodszych, a nie dzieci, którymi byliśmy? Co jest tą granicą?

„Wylinka” to opowieść właśnie o tym, ale wydaje mi się, że do tego rodzaju refleksji, który proponuje, trzeba po prostu dorosnąć. To nie jest żaden ejdżyzm – po prostu mam świadomość tego, że w wieku nastoletnim człowiek bardzo chce przestać być dzieckiem, ciągnie go do dorosłości, samodzielności i wszystkiego, co się z tym wiąże. Myśl o tym, że aby to nastąpiło, musi się w życiu skończyć coś, co już nie wróci, przychodzi później, kiedy ten Rubikon ma się już daleko za sobą.

Stąd moja wątpliwość związana z tym, czy wczesnonastoletnich czytelników te historia w ogóle zainteresuje? Na ostatniej okładce książki możemy przeczytać: „Wylinka” to emocjonalne i intelektualne wyzwanie, które najlepiej podjąć wspólnie. Dzieci zachwyci atmosfera tajemnicy, warstwa przygodowa i nieoczekiwane rozwiązanie zagadki. Rodzice rozpoznają w tekście nawiązania do najwspanialszych dzieł kultury.

No, nie wiem… Atmosfera tajemnicy – owszem jest, przynajmniej na początku. Zaczyna się jak thriller, ale potem jakoś się to rozmywa. Mam wrażenie, że rzeczywistość wykreowana w tej książce, ów (jak to określono w laudacji IBBY) realistyczny czas i fantastyczny bezczas, jest trochę za bardzo rozbudowany, jest w nim zbyt wiele szczegółów, a zbyt mało emocji. Nawet skonstatowanie, że spotkany w domu chłopiec jest jej nieżyjącym już, ale bardzo przez nią kochanym dziadkiem, nie zrobiło na Klarze szczególnego wrażenia. Jej rozmowy z Jankiem (a potem jeszcze pojawienie się tam kolejnego chłopca) , ich wędrówki po górach, cała tajemnica żółtych cukierków były w moim odczuciu wypełniaczem czasu i kartek książki. Nie zbliżały czytelników do zrozumienia tego, co się tam dzieje, a wręcz rozwadniały sens całej tej historii.

Przeczytałam „Wylinkę” już jakieś trzy tygodnie temu i ciągle nie pozwala mi o sobie zapomnieć. Im dłużej myślę o tym ich trwaniu w bezczasie, tak bez końca, którego nie przynosi nawet śmierć, tym bardziej się na tę wizję nie zgadzam. Zaraz po skończeniu tej książki zaczęłam się zastanawiać: gdzie w takim razie podziewa się moja wylinka? Jeśli miałoby tak być, to chyba została gdzieś w Bydgoszczy, gdzie mieszkałam przez pierwsze dziesięć lat życia… a może w Krówce, w Borach Tucholskich – naszym wakacyjny miejscu, do którego już potem nie wracaliśmy? Nie wiem. Wolę jednak myśleć, że ta Agnieszka, którą wtedy byłam, jest nadal mną, tylko trochę doroślejszą. Jest we mnie – we wspomnieniach, które mam, w książkach, które przeczytałam, w zachwytach i lękach, które do mnie wracają, w potrawach, które nadal lubię. Nie podoba mi się wizja tego, że się gdzieś beze mnie błąka, zawieszona w bezczasie.

Gdybym miała podać dwie zalety tej książki, to byłoby po pierwsze właśnie to, że nie odkłada się jej po przeczytaniu ot tak. Zostaje w głowie. Może nawet trochę złości, ale prowokuje do zadawania sobie pytań.

Drugą zaletą są ilustracje Aleksandry Krzanowskiej – delikatne, trochę przygaszone, może staroświeckie, ale pasujące do nastroju tej historii. Bez nich czytałoby się ją zdecydowanie mniej interesująco.

Ale nadal uważam, że jest to historia bardziej dla dorosłych niż dla dzieci !

P.S. 14.06.2026 r.

„Wylinka” okazała się moim największym zaskoczeniem czytelniczym w tym roku !!!

Przewodniczenie jury Konkursu Literackiego PLANETA IZABELIN, a w szczególności spotkanie z jury dziecięcym zmusiły mnie do zweryfikowania opinii, którą zawarłam w ostatnim zdaniu napisanym w styczniu. Niekłamany entuzjazm, z jakim nastoletnie jurorki opowiadały to tym, jak bardzo podobała im się ta książka, robił wrażenie 🙂 Szczególnie zachwyciła je atmosfera tej historii, powolne odkrywanie zawartej w niej tajemnicy oraz to, że (cytuję z pamięci:) trzeba się było samodzielnie domyślić, o co w tym wszystkim chodzi, nie było to wyjaśnione za szybko, tak kawa na ławę…

Muszę w związku z tym przyznać, że się pomyliłam i jest to historia także dla dzieci (a raczej nastolatków). Sprawdzone na żywym materiale ! 🙂

Wit Szostak „Wylinka”, ilustr.: Aleksandra Krzanowska, wyd.: Powergraph, Warszawa 2025

Detektyw Wróbel i…

Detektyw Wróbel i…

Pierwsze dwie części cyklu czyli „Detektyw Wróbel i złamane pióro” oraz „Detektyw Wróbel i struty dziób” były nominowane i zostały NAGRODZONE w Plebiscycie Blogerów LOKOMOTYWA 2023 w kategorii: komiks!!!

Trzecia część czyli „Detektyw Wróbel i tajemniczy przybysze” została nagrodzona w konkursie literackim PLANETA IZABELIN!!!

To nie jest pierwszy ptasi komiks kryminalny autorstwa spółki Samojlik & Wajrak. Oni sami tak o tym piszą we wstępie:

Wiemy, wiemy. Naprawdę wiemy – po przygodach Triko, czyli dzięcioła trójpalczastego w”Umarłym Lesie” i „Nieumarłym Lesie” oraz po zmaganiach o drogocenną padlinę w „Zewie padliny” trudno uwierzyć, że teraz mamy dla Was książkę o ptakach w mieście. Zamiast rzadkiego i – co tu dużo gadać – dość dziwnego dzięcioła trójpalczastego naszym bohaterem będzie zwykły i pospolity wróbel. Zamiast ostępów naturalnych lasów pełnych wielkich oraz dziuplastych drzew i wykrotów zabierzemy Was między budynki ceglane i betonowe, na ich dachy, na trawniki, a nawet ze śmietników.

Czy może być coś bardziej nudnego przyrodniczo niż miasto? Jeśli tak myślicie, to uwierzcie nam, że jesteście w błędzie! Wróble to niezwykle ciekawe ptaki. Detektyw Wróbel ma przygody równe szeryfowi Triko, a miasto potrafi być fascynująco dzikie. Wystarczy otworzyć szeroko oczy i zacząć obserwować, co się w nim dzieje…

W pierwszej części cyklu Detektyw Wróbel mierzy się z rozwiązaniem tajemnicy tego, kto napada na ptaki przelatujące nad miastem. I czy w ogóle ktoś na nie napada? Czy przyczyna ich upadków (i urazów) jest może inna? Jak żyje się ptakom w mieście? Czy jest im tam łatwiej, czy trudniej niż poza nim?

Z opowiedzianą komiksowo historią detektywistyczną przeplatają się popularnonaukowe gawędy, w których Adam Wajrak często odwołuje się do swoich własnych doświadczeń w obserwowaniu przyrody. Wiedzę przyrodniczą znajdziemy również w komiksie, dyskretnie wplecioną w pełną werwy i dowcipu akcję. Styl rysunków Tomasza Samojlika jest dość prosty, kreska lapidarna, ale wystarczająca, aby pokazać najbardziej charakterystyczne cechy zwierzęcych bohaterów.

W drugiej części cyklu autorzy zajmują się kwestią diety ptaków miejskich oraz tym, czy łatwość dostępu do resztek ludzkiego jedzenia jest dla nich rzeczą dobrą czy może wręcz przeciwnie? Co my – ludzie możemy i powinniśmy zrobić w tej sprawie?

W tomie trzecim akcja częściowo przenosi się także do lasu, bo i tu i tam pojawiają się przedstawiciele gatunków dotąd u nas nieznanych. Skąd się wzięły ? To jest właśnie zagadka, którą musi rozwikłać Detektyw Wróbel.

Ten tom wyjątkowo pasuje do nagrody PLANETA IZABELIN, bo nasza gmina położona jest między wielkim miastem a puszczą, więc bliskie są nam problemy związane z życiem i przyrodą zarówno tu, jak i tu 😉

Tytułowi tajemniczy przybysze, którzy stosunkowo niedawno pojawili się na naszych terenach, to nie zawsze są przedstawiciele gatunków inwazyjnych. Tą nazwa określa się takie rośliny i zwierzęta, które pojawiły się gdzieś za sprawą człowieka – czasem przypadkiem, a czasem w efekcie jego świadomych działań. Często nie mają tam swoich naturalnych wrogów, więc stanowią zagrożenie dla gatunków rodzimych.

Inna sytuacja jest wtedy, kiedy w związku ze zmianami klimatu jakieś gatunki zmieniają swój zasięg występowania i zajmują rejony, w których wcześniej występowały rzadko. Na przykład modliszka, która coraz częściej występuje w Puszczy Kampinoskiej, a jeszcze niedawno budziła tu sensację. Po lekturze tej książki jej obecność nie będzie już dziwić.

Kiedy nominowaliśmy pierwszy tom tego cyklu w Plebiscycie LOKOMOTYWA, napisaliśmy o nim: Świetnie narysowane, skrzące dowcipem historie, oficjalnie bawią, a niepostrzeżenie edukują. Po ukazaniu się tomu trzeciego mogę powiedzieć, że nadal tak jest. Cykl o Detektywie Wróblu to przykład, jak można ciekawie przekazywać wiedzę przyrodniczą w atrakcyjnej dla młodych czytelników formie i mam nadzieję, że autorzy na tych trzech tomach nie poprzestaną. A może doczekamy się kolejnej serii? Ciekawe – o czym tym razem?

Tomasz Samojlik, Adam Wajrak „Detektyw Wróbel i złamane pióro”, wyd.: Wydawnictwo Agora dla dzieci, Warszawa 2023

Tomasz Samojlik, Adam Wajrak „Detektyw Wróbel i struty dziób”, wyd.: Wydawnictwo Agora dla dzieci, Warszawa 2023

Tomasz Samojlik, Adam Wajrak „Detektyw Wróbel i tajemniczy przybysze”, wyd.: Wydawnictwo Agora dla dzieci, Warszawa 2024

Puszcza. Opowieści karpackich buków

Puszcza. Opowieści karpackich buków

czyli książka, która w konkursie PLANETA IZABELIN otrzymała nie tylko jedną z trzech równorzędnych nagród, ale także została wybrana przez jury dziecięce !!!

Gdy przyłożysz policzek do gładkiej kory karpackich buków, zamkniesz mocno oczy i wsłuchasz się w szelest liści, z czasem dotrze do twego serca niejedna historia. Taka prastara, która była tu przed nami. O Puszczy, niemającej początku i końca, o jej mieszkańcach połączonych niewidzialną nicią. O potężnych, przybierających ludzką postać niedźwiedziach. O królu węży pilnującym skarbów, świecących dżdżownicach, grzybowych kręgach, odważnych matkach jodłach, które najlepiej chroniły swoje dzieci. O świerkach zwanych smrekami, i o limbach, wołanych kiedrami, też lubimy szumieć, my, stare buki. Wiele z nas pamięta zielone, ludzkie dziecię zwane Kiedrem Szumilasem.

O nim karpacki starodrzew szepce najczęściej…

„Puszcza. Opowieści karpackich buków” to zaproszenie nie tylko do odwiedzin w Puszczy Karpackiej (a dokładniej – w tym, co po niej pozostało), ale wręcz do zanurzenia się w niej. Autorka wie doskonale, o czym opowiada, bo mieszka w miejscach, które tu opisuje, widzi je z okna swojej chaty w Beskidzie Niskim.

Legendę o Kiedrze Szumilasie, zaczerpnęła z twórczości Stanisława Vincenza, piewcy Huculszczyzny i autora zanurzonego w tradycji i kulturze Karpat cyklu „Na wysokiej połoninie”. Niestety tylko jego pierwszy tom zdążył ukazać się przed wojną w Polsce. Kolejne powstały już na emigracji i mimo że zostały potem wydane także w kraju (ale jak podejrzewam – w niewielkim nakładzie), nie odbiły się szerszym echem. Była to już wtedy opowieść o świecie, który przeminął i miejscach, które zostały rozerwane granicą i przeorane przez historię.

Jola Richter-Magnuszewska oddaje głos najstarszym bukom, aby opowiedziały historię puszczy od czasów, gdy na jej miejscu szumiało morze…

…o jej mieszkańcach ze wszystkich trzech królestw – roślinach, zwierzętach i grzybach….

…o rządzących tym światem odwiecznych procesach, zależnościach i prawach natury – o życiu, ale też o śmierci i rozkładzie, który jest jej nieodłączną, naturalną częścią…

…i o tym, że człowiek marnieje, bez śpiewu ptaków, brzęczenia owadów, zapachu drzew, kropel rosy. Że każda istota ma prawo do życia. A troszcząc się o inne stworzenia, tak naprawdę ludzie dbają też o siebie, przebywając wśród nich zaczynają odczuwać radość, spełnienie, łagodnieją, lepiej im się oddycha i odpoczywa.

Mimo osadzenia w bardzo konkretnych miejscach, ta opowieść ma wymiar uniwersalny. Uczy uwagi i wrażliwości na piękno, wsłuchiwania się w głos natury, uświadamia, że człowiek jest tej natury częścią.

„Puszcza” to książka autorska. Jola Richter-Magnuszewska jest autorką nie tylko tekstu, ale też ilustracji, które tworzą z nim nierozerwalną całość, budują atmosferę, powodują, że wciąga czytelnika od pierwszej strony. To książka dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, taka która zasłużyłaby na pewno na nominację w lokomotywowej kategorii OD A do Z. Wszystko w niej jest przemyślane – od pierwszej okładki aż do końca, od faktury papieru przez dobór barw i rozmieszczenie tekstu wśród ilustracji. Jest w niej spokój, piękno i mądrość – jak w puszczy, o której opowiada.

Kiedy rozpoczynaliśmy pracę w jury konkursu PLANETA IZABELIN, chcieliśmy nagrodzić takie tytuły, które będą przekazywać wiedzę przyrodniczo – ekologiczną (bo taki był temat konkursu), ale będą to robić w sposób interesujący dla młodych czytelników. Szukaliśmy książek, po które dzieci chętnie sięgną i dlatego bardzo ucieszyło mnie to, że jury dziecięce wybrało właśnie „Puszczę”. Ich werdykt świadczy nie tylko o tym, że dobrze wybraliśmy, ale przede wszystkim o tym, że warto tworzyć rzeczy mniej oczywiste, mniej krzykliwe, ale za to piękne, bo czytelnicy potrafią to docenić.

Jola Richter-Magnuszewska „Puszcza. Opowieści karpackich buków”, wyd.: Libra PL, Rzeszów 2024

„Planeta Izabelin” – ogłoszenie wyników

„Planeta Izabelin” – ogłoszenie wyników

Dziś zostały ogłoszone wyniki Konkursu Literackiego PLANETA IZABELIN.

Jury (którego miałam zaszczyt i przyjemność być przewodniczącą) przyznało trzy równorzędne nagrody regulaminowe. Otrzymały je następujące tytuły:

Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego wybraliśmy te książki – zapraszam do lektury laudacji poniżej 🙂

Tomasz Samojlik, Adam Wajrak „Detektyw Wróbel i tajemniczy przybysze”, wyd.: Wydawnictwo Agora dla dzieci, Warszawa 2024

„Detektyw Wróbel i tajemniczy przybysze” to trzecia część serii, w której Tomasz Samojlik i Adam Wajrak opowiadają młodym czytelnikom o świecie ptaków – przede wszystkim tych, które możemy spotkać w mieście. W tym tomie akcja częściowo przenosi się także do lasu, bo i tu i tam pojawiają się przedstawiciele gatunków dotąd u nas nieznanych. Skąd się wzięły ? To jest właśnie zagadka, którą musi rozwikłać tytułowy Detektyw Wróbel.

Podobnie jak w poprzednich tomach tu także komiks detektywistyczno – ornitologiczny łączy się z popularnonaukowymi gawędami, w których Adam Wajrak często odwołuje się do swoich własnych doświadczeń w obserwowaniu przyrody. Wiedzę przyrodniczą znajdziemy również w komiksie, dyskretnie wplecioną w pełną werwy i dowcipu akcję. Styl rysunków Tomasza Samojlika jest dość prosty, kreska lapidarna, ale wystarczająca, aby pokazać najbardziej charakterystyczne cechy zwierzęcych bohaterów.

Tytułowi tajemniczy przybysze, którzy stosunkowo niedawno pojawili się na naszych terenach, to nie zawsze są przedstawiciele gatunków inwazyjnych. Tą nazwa określa się takie rośliny i zwierzęta, które pojawiły się gdzieś za sprawą człowieka – czasem przypadkiem, a czasem w efekcie jego świadomych działań. Często nie mają tam swoich naturalnych wrogów, więc stanowią zagrożenie dla gatunków rodzimych. Inna sytuacja jest wtedy, kiedy w związku ze zmianami klimatu jakieś gatunki zmieniają swój zasięg występowania i zajmują rejony, w których wcześniej występowały rzadko. Na przykład modliszka, która coraz częściej występuje w Puszczy Kampinoskiej, a jeszcze niedawno budziła tu sensację. Po lekturze tej książki jej obecność nie będzie już dziwić.

Cykl o Detektywie Wróblu to przykład, jak można ciekawie przekazywać wiedzę przyrodniczą w atrakcyjnej dla młodych czytelników formie.

Katarzyna Jackowska-Enemuo (tekst), Nika Jaworowska-Duchlińska (ilustracje) „Między ziemią a niebem”, wyd.: Albus, Poznań 2024

Kiedy myślimy: przyroda, wyobrażamy sobie las albo łąkę, drzewa i kwiaty, ptaki, owady czy zwierzęta. Katarzyna Jackowska-Enemuo sięga głębiej – do tego, na czym to wszystko jest posadowione i z czego wyrasta. Jej opowieści, oparte na pradawnych mitach dotyczą żywiołów, ich potęgi i mocy. Ziemia, woda i ogień, chmury i wiatry, księżyc i słońce – bez nich nie byłoby ani roślin, ani zwierząt, ani ludzi. Bez nich nie powstałoby życie. Choć ludziom czasem wydaje się inaczej i chcieliby wierzyć w swoją omnipotencję, wobec potęgi żywiołów człowiek jest mały i bezradny. Nie wygra z nimi, nie podporządkuje ich sobie. Jednak baśnie z tego zbioru nie straszą, ale uczą pełnej szacunku bliskości z naturą.

Katarzyna Jackowska-Enemuo, jak sama o sobie mówi, jest przede wszystkim opowiadaczką. Jej opowieści mają swój rytm i melodię, a piękny poetycki język, którym są napisane, mimo że nieprosty, jest jednak dla młodych czytelników zrozumiały. Trudniejsze, „niecodzienne” słowa wyjaśnione są w słowniczku na końcu książki, a po każdej z opowieści następuje rozdział „dla dociekliwych”. Autorka opisuje w nim, jak w różnych kulturach ludzie usiłowali zrozumieć otaczający świat, jego pochodzenie i funkcjonowanie. Czynili to właśnie przy pomocy mitów i wyobrażali to sobie bardzo podobnie, mimo że żyli w odległych krainach.

Jej opowieściom towarzyszą ilustracje Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej i również one stanowią pewne wyzwanie dla czytelników. Nie są infantylne, łatwe i oczywiste. Tworzą nastrój tej książki, prowokują do myślenia, zachwycają.

Jola Richter-Magnuszewska „Puszcza. Opowieści karpackich buków”, wyd.: Libra PL, Rzeszów 2024

„Puszcza. Opowieści karpackich buków” to zaproszenie nie tylko do odwiedzin w Puszczy Karpackiej, ale do zanurzenia się w niej. Jola Richter-Magnuszewska mieszka w miejscach, które tu opisuje, widzi je z okna swojej chaty w Beskidzie Niskim. Swoją opowieść zaczyna od legendy o Kiedrze Szumilasie, którą zaczerpnęła z zapomnianej już niestety twórczości Stanisława Vincenza, aby potem snuć historię puszczy od czasów, gdy na jej miejscu szumiało morze. Oddaje głos najstarszym bukom, aby opowiedziały o jej mieszkańcach ze wszystkich trzech królestw – roślinach, zwierzętach i grzybach. O rządzących tym światem odwiecznych procesach, zależnościach i prawach natury – o życiu, ale też o śmierci i rozkładzie, który jest jej nieodłączną, naturalną częścią. Mimo osadzenia w bardzo konkretnych miejscach, ta opowieść ma wymiar uniwersalny. Uczy uwagi i wrażliwości na piękno, wsłuchiwania się w głos natury, uświadamia, że człowiek jest tej natury częścią.

„Puszcza” to książka autorska. Jola Richter-Magnuszewska jest autorką nie tylko tekstu, ale też ilustracji, które tworzą z nim nierozerwalną całość, budują atmosferę, powodują, że wciąga czytelnika od pierwszej strony. To książka przemyślana i dopracowana w najdrobniejszych szczegółach – od pierwszej okładki do końca, od faktury papieru przez dobór barw i rozmieszczenie tekstu wśród ilustracji. Jest w niej spokój, piękno i mądrość – jak w puszczy, o której opowiada.

Konkurs Literacki „Planeta Izabelin”

Konkurs Literacki „Planeta Izabelin”

Izabelin to mała gmina położona między granicami Warszawy a Puszczą Kampinoską. Mieszkam tu od siedmiu lat. Tak samo długo przyznawana jest tutaj nagroda literacka, ale te dwa fakty nie pozostają ze sobą w żadnym związku. Nie pamiętam już, czy przed przeprowadzką widziałam o tym, że od dwudziestu (wtedy!) lat odbywały się Izabelińskie Spotkania z Książką. Nawet jeśli, to nie nie miało to żadnego wpływu na wybór naszego nowego miejsca do życia.

W tym roku Izabelińskie Spotkania z Książką odbędą się po raz dwudziesty siódmy, a konkurs „Planeta Izabelin” po raz siódmy, ale pierwszy (i mam nadzieję nie ostatni) raz ta nagroda poświęcona została wyłącznie książkom dla młodych czytelników. Miałam zaszczyt nie tylko uczestniczyć w pracach jury, ale jeszcze zostałam wybrana jego przewodniczącą.

Tegoroczna „Planeta Izabelin” to konkurs jedyny w swoim rodzaju. Wszystkie znane mi nagrody literackie związane z literaturą dla dzieci odbywają się niejako ponad głowami jej adresatów. Dorosłe jury wybiera tytuły, które zostaną nagrodzone, odbywa się gala, na której wręcza się dyplomy (oraz co tam jeszcze do tej nagrody przynależy) i… na tym koniec. Do następnego roku i następnego konkursu.

Tymczasem założeniem naszej nagrody jest to, że nagrodzone tytuły wejdą do programu promocji czytelnictwa Centrum Kultury Izabelin w sezonie edukacyjno-kulturalnym 2025/2026. Można więc powiedzieć, że dla czytelników przygoda z nagrodzonymi książkami dopiero się zaczyna 🙂

Jutro odbędzie się ogłoszenie wyników, ale zanim to nastąpi nie mogę ujawnić nagrodzonych tytułów. Zobaczycie je tutaj 🙂

Edit: to już !!!

Jest jeszcze jeden powód, który odróżnia Planetę Izabelin od innych konkursów książkowych. W izabelińskiej szkole podstawowej bardzo prężnie działa biblioteka Strefa zaczytania (która ma nawet swój profil na Instagramie) i właśnie tam powstało jury dziecięce, które przyznało własną pozaregulaminową nagrodę. Jego członkowie podeszli to swojego zadania bardzo poważnie, dyskusje były ożywione (zobaczcie —>>>tutaj !!!), a nagrodzony tytuł… Też nie mogę go ujawnić, ale powiem, że bardzo mile nas zaskoczył, bo okazało się, że wybory obu gremiów jurorskich były dość zgodne 😉 (Edit: już mogę – jury dziecięce także nagrodziło „Puszczę. Opowieści karpackich buków” Joli Richter-Magnuszewskiej)

Wszystko będzie wiadomo już jutro !!!

Między ziemią a niebem

Między ziemią a niebem

Książka nominowana przeze mnie w Małej Edycji Plebiscytu LOKOMOTYWA 2024

oraz nagrodzona w tegorocznym Konkursie Literackim „Planeta Izabelin” !!!

a także wpisana na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej za rok 2024

Jeśli ktoś myśli, że rekonstruuję mity słowiańskie – grubo się myli. Jeśli sądzi, że zmyślam wszystko, każde słowo – myli się również – napisała Autorka we wstępie do tej książki.

Mit jest jak kłoda – piastunka, jak stare, dawno już powalone drzewo, ne którym wyrastają nowe, młode drzewka. Możemy sobie wyobrażać, jak to drzewo wyglądało, kiedy jeszcze żyło i rosło. Ale nie możemy tego zobaczyć. Dotyczy to zwłaszcza mitów słowiańskich. Bardzo mało wiemy, zapisków mamy tyle co nic – ot, kilka wzmianek w kronikach. Troszkę można odczytać z obrzędów, pieśni, opowieści i baśni pozbieranych po wsiach. Trochę z języków. Trochę z wierzeń, przesądów oraz ludowej magii i medycyny. Ale to wszystko okruszki, z których próbujemy złożyć obraz wielkiego, rozłożystego drzewa z jego najlepszych czasów…

„Między ziemią a niebem” to trzecia książka napisana przez Katarzynę Jackowską-Enemuo i druga z nich, którą zilustrowała Nika Jaworowska-Duchlińska. Nie można jednak powiedzieć, że jest to drugi tom – raczej kolejny 😉 A kolejność, w której będziemy je czytać, zależy tylko od nas.

W „Między światem a zaświatem” Autorka dotykała spraw ostatecznych. Tutaj natomiast opowiada nam o istocie świata – tego, w którym żyjemy, a który nie zawsze rozumiemy, mimo że wydaje nam się, że jesteśmy bardzo mądrzy. O żywiołach, które nim rządzą i nad którymi ludzie chcieliby panować, ale nie bardzo im to wychodzi.

Ziemia, woda, ogień, wiatr, światła na niebie – to wszystko otacza nas i towarzyszy nam od zawsze. Dawniej ludzie uważali te elementy za żywe i mieli z nimi swoje szczególne więzi. Nie chodzi tylko o wiarę w bogów ognia, słońca lub wody. Chodzi także – albo nawet przede wszystkim – o pełną szacunku bliskość.

Nieodmiennie zachwyca mnie język, którym pisze Katarzyna Jackowska–Enemuo, bo jest w nim niezwykła melodyjność, coś co niesie nas, kiedy czytamy. Ponieważ miałam kiedyś przyjemność słuchania jej opowiadającej i akompaniującej sobie na akordeonie, to podczas lektury cały czas słyszałam w głowie jej głos. Pożałowałam nawet, że nie ukazała się ona w formie audiobooka, ale zaraz potem uświadomiłam sobie, że wtedy nie mielibyśmy okazji zobaczyć ilustracji Niki Jaworowskiej – Duchlińskiej, a bez nich te historie byłyby uboższe…

Cóż, zawsze w życiu jest coś za coś, ale jeśli przytrafiłaby się Wam okazja posłuchania Autorki, nie rezygnujcie z niej, bo to jest rzecz niezapomniana !!!

Podobnie jak w „W między światem a zaświatem” tutaj także oprócz pięknych baśni znajdziemy także uzupełnienie dla dociekliwych. Na końcu jest także słowniczek wyrazów niecodziennych. Ja sama co prawda znalazłam tam wiele słów, które dla mnie są zdecydowanie codzienne, mam jednak nadzieję, że wzbogacą wokabularzyk innych czytelników 😉

We wstępie Autorka napisała jeszcze:

Piszę książki po to między innymi, by każdy człowiek – duży i mały – wiedział, że wolno nam zmyślać i wymyślać. Że wolno nam opowiadać swoje historie. Albo stare opowieści po swojemu. Że wolno nam zmieniać – bo wszystko wokół się zmienia. Lecz że przy tym dobrze jest poczytać, poszukać, sprawdzić, jak było kiedyś tu i tam. To wspaniała przygoda, która poszukiwaczowi zawsze bardzo dużo daje.

Opowiadamy sobie siebie i świat, żeby próbować zrozumieć i żeby się z tym światem, ze sobą samym w świecie spotkać. Na tysiąc, milion sposobów, jeszcze raz i jeszcze – wciąż od nowa. I to jest bardzo piękne. Opowiadajcie i wy.

A ja mogę się tylko przyłączyć do tego wezwania 🙂

Katarzyna Jackowska-Enemuo „Między ziemią a niebem”, ilustr.: Nika Jaworowska-Duchlińska, wyd.: Albus, Poznań 2024