Książka, ktora czyta ci w myślach

Książka, ktora czyta ci w myślach

Prawda, że to nader intrygujący tytuł ??? I zachęcający do tego, żeby po tę książkę sięgnąć. Na ostatniej okładce jej autorka Marianna Coppo napisała:

Szanowna publiczności!

Przed wami książka, która potrafi czytać w myślach! Mam nadzieję, że będziecie się przy niej równie dobrze bawić, jak ja podczas jej ilustrowania i pisania.

Dziękuję, że ją wybraliście! A może to ona wybrała was?

Udanej zabawy!

A więc zajrzyjmy do niej 😉

„Książka, która czyta ci w myślach” była jednym z tytułów, dla których wybrałam się w tym roku na targi Mały Koneser, bo jej zapowiedź mnie zaintrygowała, a to ostatnio nie zdarza się często. Wydawnictwo zapowiadało, że to zaklęta w książce obrazkowej sztuczka iluzjonistyczna, która sprawia, że oczarowani czytelnicy rozdziawiają buzie ze zdziwienia. To książka, która z dzieckiem rozmawia – i zgaduje jego myśli!



W rzeczywistości to niezbyt skomplikowana gra paragrafowa, w której przy pomocy zaledwie dwóch ruchów rozwiązuje się zagadkę. Ale to nie znaczy, że obcowanie z nią nie jest ciekawe!!! Myślę, że dla dzieci dużą frajdą będzie samodzielne zrozumienie tego, jak to działa? A kiedy już zrozumieją, to:

po pierwsze – warto przeczytać znajdującą się na jej końcu opowieść pisarza i iluzjonisty Mariano Tomatisa i dowiedzieć się, co z tym wszystkim ma wspólnego Leonardo da Vinci;

po drugie – można nadal się z nią z zainteresowaniem bawić.

Widzę w niej wiele dalszych możliwości. Znakomicie nadaje się na analogową atrakcję przyjęcia (nie tylko) urodzinowego – zarówno takiego, w którym będą brać udział same dzieci, jak i jako wspólną zabawę z dorosłymi.

W dodatku zabawa z nią nie musi się ograniczać tylko do odgadywania postaci. Jest ich tam aż 36, bardzo różnych – jakie to pole to wymyślania historii o nich, ich przygód i wzajemnych interakcji !

I choć nie zwykłam namawiać dzieci do mazania po książkach, przyznam, że tu aż się prosi, żeby je pokolorować. Ale pst! Ja nic nie mówiłam! 😉
No i w dodatku – można na jej podstawie tworzyć własne, podobne gry.

„Książka, która czyta ci w myślach” nie służy do czytania – nie ma w niej żadnej historii, akcji przygód, ale za to można przy jej pomocy spędzać wspólnie czas. Wspólnie i unplugged, a to w naszych czasach bardzo cenna możliwość.

Marianna Coppo „Książka, która czyta ci w myślach”, przekł.: Ewa Nicewicz, wyd.: Wytwórnia, Warszawa 2026

Powstanie Warszawskie. Pierwsze dni

Powstanie Warszawskie. Pierwsze dni

Wpis z 8 października 2017 roku:

Jak czytać te książkę ?

Życie człowieka składa się z decyzji. Czasem są one błahe, niekiedy zaś poważne, niosące nieodwracalne konsekwencje. Z tej książki możesz się dowiedzieć, przed jakimi wyborami stawali młodzi ludzie podczas Powstania Warszawskiego i jak wpływały one na dalsze losy tych osób, doprowadzając czasem nawet do śmierci. Każda z twoich decyzji będzie zmieniać bieg tej historii i prowadzić do innego zakończenia. Wydarzenia, w których będziesz brać udział, miały miejsce w rzeczywistości i przytrafiły się prawdziwym ludziom.

Nie jestem targetem tej książki, nie wychowałam się na grach komputerowych i zdecydowanie preferuję słowo pisane, a najlepiej jeśli jest ono na papierze. W dodatku jeśli chodzi o historię, a szczególnie o Powstanie Warszawskie jestem maksymalistką – oczekuję od książek wierności faktom i bardzo wyczulona jestem na wszelkie niedoróbki w tej kwestii. Dlatego do publikacji, która ma w tytule Interaktywne spotkanie z historią podeszłam z dużą dozą nieufności. Obawiałam się, że (podobnie jak na przykład w grze „Mali powstańcy”) fakty i realia historyczne mogły paść ofiarą tej interaktywności. Muszę przyznać, że się w tej kwestii bardzo miło zdziwiłam…

Merytorycznie nie mogę właściwie do niczego przyczepić. Książkę konsultowało Muzeum Powstania Warszawskiego i w warstwie faktograficznej wszystko się zgadza. Jedyna rzecz, która ciut mi zgrzytnęła, to zdjęcie, które ilustruje hasło ręczny karabin maszynowy. Przedstawia ono sowiecki RKM DP, który owszem – był w użyciu w czasie Powstania, ale spodziewałabym się go raczej w drugiej połowie września na Powiślu, a nie w pierwszych dniach sierpnia na Woli. Co nie znaczy, że było to absolutnie niemożliwe.

Widza o Powstaniu, którą czytelnik z niej wyniesie jest na podobnym poziomie do tej, którą ja mniej więcej w tym samym wieku wyniosłam z lektury „Zośki i Parasola” Kamińskiego. Te same wydarzenia, ci sami ludzie, ale tu być może forma będzie bardziej interesująca dla współczesnego nastolatka.

Być może – bo wydaje mi się, że jak na jego potrzeby tak książka jest trochę zbyt mało atrakcyjna wizualnie. Nieliczne kolorowe ilustracje i czarno – białe, niewyraźne zdjęcia nie pomagają wczuć się w opisywane wydarzenia. Poza tym aż prosi się, żeby jakoś osadzić to wszystko w realiach współczesnej Warszawy – przydałyby się tu o mapy i zdjęcia, także współczesne. Wtedy być może okazałoby się, że wszystko to działo się w miejscach doskonale czytelnikowi znanych i z pozoru zupełnie nieciekawych.

Masz na imię Janek. Jesteś silnym osiemnastoletnim chłopakiem. Mieszkasz razem z wujem i ciotką w małym mieszkanku na warszawskiej Woli…

Przy pomocy tej książki możemy towarzyszyć naszemu bohaterowi we wszystkich wariantach powstańczego losu – od natychmiastowego przyłączenia się do walki do decyzji o tym, żeby się w nic nie włączać. Niektóre kończą się jego śmiercią, ale są też takie w których przeżywa. Kilka zakończeń doprowadza go na Starówkę i tam zostawia – nie wiemy więc, co wydarzyło się później.

Czasem podejmujemy w jego imieniu decyzje trudne (przyłączyć się do walki czy nie), a czasem wszystko zależy od tego, czy każemy mu pobiec w prawo czy w lewo. Jednak żadna z tych decyzji nie gwarantuje mu przeżycia.

Pomysł fabularny, szkielet tej książki jest interesujący i dopracowany, przydałoby się jednak obudować go bardziej literacko. To bardziej scenariusz gry – nie poznajemy szerszego tła, niewiele wiemy o uczuciach bohatera, więc trudno czasem zrozumieć, dlaczego miałby podjąć taką czy inną decyzję. Marzy mi się kolejne wydanie tej książki – poszerzone i ulepszone. Z ciekawszymi ilustracjami, pokolorowanymi zdjęciami i rozbudowaną fabułą, która pozwoliłaby współczesnemu nastolatkowi zrozumieć, dlaczego jego ówcześni rówieśnicy chcieli być wolni i wolność sobie zawdzięczać.

A gdyby jeszcze w tym wydaniu zrezygnowano ze słowa „przygoda”, którym określane są kolejne wersje losów bohatera, byłoby idealnie.

Krzysztof Mital „Powstanie Warszawskie. Pierwsze dni. Interaktywne spotkanie z historią”, ilustr.: Filip Wojciechowski, wyd.: Meandry, Gdańsk 2017