Żółta zasypianka

Żółta zasypianka

Wpis z 27 kwietnia 2007 roku i ostatnia książka Wydawnictwa FRO9 😦

Wiosna – pierwsze litery z wiolonczeli i ze snu…

… śpiewa Elżbieta Adamiak słowami Andrzeja Poniedzielskiego. W moim ogrodzie kwitną żółte forsycje. Kwitnie też żółto krzew, który przywykłam nazywać różą japońską, a okazuje się, że chyba wcale nią nie jest. Kwitną żółte mlecze – ku radości Najmłodszej z córek, która nie może już doczekać się dmuchawców i ku utrapieniu sąsiadów – posiadaczy wypielęgnowanych trawników. W moim ogrodzie wiosna weszła w fazę żółtą. I w ten oto sposób, drogą kolejnych skojarzeń – od wiosennej piosenki przez żółte kwiatki w moim ogródku doszłam do „Żółtej zasypianki” 😉

Mała Asia próbuje zasnąć. Ale jak tu zasnąć, kiedy na jej kołderce wśród żółtych kaczeńców baraszkują żółte kurczaczki i turlają się żółte słoneczka ? Mama opowiada jej bajkę na dobranoc… Jaką ? Asia nie ma wątpliwości – oczywiście żółtą. Ta bajka jest jak sen, a we śnie wszystko może się zdarzyć. Nawet to, że opowieść o żółtej wyspie, na którą żółtym balonem przyleciał pan z żółtą papugą, będzie mieć zupełnie nieoczekiwaną, czerwoną puentę.

O uroku tej książki decydują w jednakowym stopniu: tekst Anny Onichimowskiej oraz kaligrafia i ilustracje Krystyny Lipki – Sztarbałło. Ilustracje niezwykle urokliwe, w rozmaitych odcieniach żółci, z konturami zaznaczonymi delikatną czarną kreską.

„Żółta zasypianka” to trzecia z czterech książek wydanych przez Wydawnictwo FRO9 – po  ”Leonie i kotce” i  ”Rynnie”. Od jakiegoś czasu nic o nim nie słychać, a ich strona internetowa nie otwiera się 😦 Szkoda by było, gdyby przestało istnieć, bo wszystkie ich książki był piękne i niezwykle starannie wydane.

Wyróżnienie graficzne w konkursie Książka Roku IBBY 2005

Anna Onichimowska „Żółta zasypianka”, ilustr.: Krystyna Lipka Sztarbałło, wyd.: Fro9, Łódź 2005

Ernest

Ernest

Wpis z 2 kwietnia 2015 roku. Książka przypomniała mi się teraz po tym, jak w czasie niedzielnego spaceru spotkaliśmy w pobliskim lesie takich spacerowiczów 😉

Ernest jest CAŁKIEM sporym łosiem. Jest tak DUŻY, że nie może wejść do środka tej książki…

W jaki sposób sobie poradzi ?

Ernest wykazuje ogromną determinację usiłując zmieścić się w tej książce, ale niezależnie od tego, którą stroną by się nie przymierzał, coś mu do niej nie wchodzi.

A jednak (zdradzę puentę, ale myślę, że target tej książeczki raczej nie czytuje mojego bloga) – UDA się !!! Od czego ma się przyjaciół ?

Ale jak ? Tego już nie powiem 😉

„Ernest” to przeurocza książka o niekonwencjonalnym myśleniu, twórczym podejściu do życia i odwadze w przełamywaniu trudności. 🙂

Catherine Rayner (tekst & ilustr.) „Ernest”, przekł.: Anna Gołębiowska, wyd.: EneDueRabe, Gdańsk 2014

Bajka o rozczarowanym rumaku Romualdzie

Bajka o rozczarowanym rumaku Romualdzie

Wpis z 2 stycznia 2017 roku:

To pierwotnie miała być recenzja „Bombki z gwiazdką” tych samych autorek, książki, która urzekła mnie wizualnie i ciut rozczarowała swoją treścią, ale wir remontu porwał mnie niczym tornado Dorotkę do krainy Oz i wypluł tuż przed Wigilią. Nie zdążyłam, a do następnych Świąt jeszcze sporo czasu (edit: wtedy się też nie udało, ale może w tym roku…). Przy okazji sięgnęłam także do innych książek Maliny Prześlugi i…

„Bajka o rozczarowanym rumaku Romualdzie” zafascynowała mnie tytułem.

Dlaczego jestem rozczarowany ? Bo odbyłem już sto wypraw, wożąc stu różnych bohaterów z bajek (a musisz wiedzieć, że niektórzy są grubi i ciężcy), uratowałem dziewięćdziesiąt dziewięć królewien (bo jedna zakochała się w smoku i nie dała się uratować), a nikt nigdy o mnie nie pamięta ! Dlatego, choć żyję w świecie czarów, jestem bardzo rozczarowany.

Ta książka to bajka na opak, bo w jej centrum jest ktoś, kto w najlepszym razie bywa bohaterem drugiego planu, także wtedy, gdy jest na pierwszym. Natomiast Królewna, na ratunek której wyrusza, nawet jeśli się gdzieś pojawia, to jej obecność nie jest dla akcji kluczowa i na ogół wcale się się jej nie dostrzega.

Ilustracje Jagi Słowińskiej też są takie.. ciut jakby odjechane ;-), mocno szalone i trochę psychodeliczne

A jednak, mimo nietypowych bohaterów i zwariowanych ilustracji w tej bajce wszystko jest tak, jak trzeba – i królewna w opałach, i rycerz, który spieszy jej z pomocą, dokonując przy tym czynów niebywałych. W dodatku kończy się tak, jak każda porządna bajka kończyć się powinna, czyli…

[ UWAGA – SPOILER !!! ]

I żyli długo i szczęśliwie.

A to jest przecież w bajkach najważniejsze. 🙂

Malina Prześluga (tekst) & Jaga Słowińska (ilustr.) „Bajka o rozczarowanym rumaku Romualdzie”, wyd.: TASHKA, Warszawa 2016

Podręczny Nieporadnik – Młotek

Podręczny Nieporadnik – Młotek

Wpis z 4 lutego 2010 roku:

Żyjemy w czasach, w których każde urządzenie zakupione w sklepie wyposażone jest w instrukcję we wszystkich językach świata, rozmiarów bez mała Encyklopedii Olgerbranda. Zawiera ona często tak doniosłe rady jak to, że nie należy wkładać kanapek do kieszeni na kasety video w odtwarzaczu 😉

Żyjemy w czasach, w których największy dział w księgarniach stanowią poradniki i nie ma chyba problemu, na który nie znalazło by się w nich antidotum.

Panowie Wojciech Widłak i Paweł Pawlak czyli duet autorski, którego pierwszym dziełem było „Sekretne Życie Krasnali w Wielkich Kapeluszach”, poszli jeszcze o krok dalej i stworzyli dzieło nowatorskie – Podręczny Nieporadnik, poradnik a rebours czy też inaczej: Instrukcję Nieobsługiwania przyrządu wydawałoby się oczywistego.

„Młotek” to książka dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Począwszy od okładki, której skrzydełko posiada własną instrukcję obsługi, i skończywszy na stopce redakcyjnej. Spotkaliście się kiedyś z książką, w której stopka jest interesującą lekturą ? Nad całością unosi się Duch Dobrej Zabawy, a frajda, jaką Panowie W&P (vel Profesor Kurzawka i Adiunkt Kwas) mieli podczas jej tworzenia, wręcz się z jej kartek wylewa 😉

Z nadzieją czekam na, zapowiedziane pod koniec tej książki, kolejne Nieporadniki. (Edit: ukazały się jeszcze dwa – Grzebień i Rękawiczka oraz absolutne mistrzostwo świata w dziedzinie absurdu czyli „NIEkalendarz” (uniwersalny, pasuje do każdego roku i jeszcze można go kupić !!! 😉 ).

Wydawnictwo „Czerwony Konik” (kolejne bardzo obiecujące, małe wydawnictwo, które pojawiło się na naszym rynku !) wspólnie z portalem „Bajkopisarze” ogłosiło konkurs na kolejne Niezastosowania Młotka. Wydawać by się mogło, że twórcy Nieporadnika wyczerpali już wszystkie możliwości tego rodzaju, ale…

Na własne oczy mogłam się kiedyś przekonać, że Młotek Nie Służy do tłuczenia kotletów schabowych. Rzeczony kotlet, utłuczony z zaangażowaniem przez dziarskiego harcerza podczas obozowej służby kuchennej:

po pierwsze – trudno jest następnie oddzielić od deski;

po drugie – trudno jest go usmażyć;

po trzecie – może zawierać drzazgi i to w ilościach większych niż śladowe 😉

P.S.

W naszym domu ta książka zdecydowanie bardziej zainteresowała dorosłych niż dzieci – myślę, ze to ze względu na różnice doświadczeń związanych z młotkami i innymi tego rodzaju narzędziami. Dlatego zaliczam ją do książek wbrew pozorom – nie dla dzieci.

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku IBBY 2009 za ilustracje i projekt graficzny.

Wojciech Widłak (tekst), Paweł Pawlak (ilustr.) „Młotek. Podręczny Nieporadnik Profesora Kurzawki & Adiunkta Kwasa”, wyd.: Czerwony Konik, Kraków 2009

Edit: Paweł Pawlak został nominowany do Nagrody ALMAAstrid Lindgren Memorial Award gratulacje !!!

Mama Gęś

Mama Gęś

Wpis z 30 stycznia 2019 roku:

Hen, z dalekich stron do dzieci

Mama Gęś na skrzydłach leci,

by snuć dziwne historyjki,

znane w świecie od stuleci…

Małgorzata Strzałkowska jest absolutną i niekwestionowaną mistrzynią języka – jak widać, nie tyko polskiego. Pamiętam sprzed wielu lat jej zwariowane „Wierszyki łamiące języki”, a niedawno zachwycałam się tym, jak w „Spacerkiem przez rok” fantastycznie ubrała w rymy nie tylko charakterystyki poszczególnych miesięcy, ale także wyjaśniła pochodzenie ich nazw. W swojej najnowszej książce równie mistrzowsko przyswoiła językowi polskiemu tradycyjne angielskie nonsensowne wierszyki, znane od kilkuset lat jako opowieści Mamy Gęsi.

Użyłam słowa przyswoiła, bo nie są to zwykłe tłumaczenia. Bardziej chodziło w nich o oddanie sensu i humoru, niż o dosłowność.

Ale nie tylko przetłumaczyła !!! Wykonała także ogromną pracę, aby wyjaśnić i opisać ich pochodzenie, sens i konteksty kulturowe, które im towarzyszą. Na tych wierszykach wychowały się pokolenia angielskich dzieci – w tym wielu znanych pisarzy, a ich echa znajdujemy w czytanej także dziś klasyce literatury angielskojęzycznej. Na nich ukształtował się tak zwany angielski humor, z nich wyrósł nie tylko Monty Phyton…

„Mama Gęś” to książka niejako podwójna 😉 Składają się na nią wierszyki, które podobać się będą czytelnikom (słuchaczom) w wieku 0+ czyli po prostu wszystkim (a im wcześniej zaczniemy dziecko poić tym humorem, tym IMO dla niego lepiej) oraz interesujące raczej dla nieco starszych noty na ich temat. Jak napisał w nocie na okładce profesor Grzegorz LeszczyńskiAutorka z pasją Sherlocka Holmesa tropiła fakty, zbierała ciekawostki, słuchała anegdot przekazywanych z ust do ust, czytała prastare księgi i wyblakłe rękopisy. Wszystko po to, by z tych wierszy wydobyć ich sens i skrywany głęboko klimat minionego czasu, a przede wszystkim – by poprowadzić czytelnika krętymi ścieżkami literackich zagadek.

Ilustracje Adama Pękalskiego znakomicie wpisują się w nastrój tej książki. Podobnie jak w „Dawniej czyli drzewiej” tej samej pary autorskiej, z niezwykłą erudycją towarzyszą tekstowi. Żadna postać na nich przedstawiona nie jest ubrana w sposób przypadkowy, a przedmioty, które im towarzyszą, także są dokładnie przemyślane i osadzone w kontekście. Kreska ilustratora nie infantylizuje tekstu. Razem tworzą całość, która może podobać się czytelnikom niezależnie od wieku.

A na wątpliwość profesora Leszczyńskiego: nie wiadomo, co bardziej fascynuje: lektura wierszy czy śledzenie efektów detektywistycznych prac tłumaczki, odpowiem:

jeśli o mnie chodzi – i to, i to bardziej 🙂

Małgorzata Strzałkowska „Mama Gęś” ilustr.: Adam Pękalski, wyd.: Bajka, Warszawa 2018

Książka nominowana w kategorii PRZEKŁAD w Plebiscycie Blogerów – Książka dla Niedorosłych – LOKOMOTYWA 2018