Kim jest ślimak Sam ?

Kim jest ślimak Sam ?

Po serii archeologicznych wykopalisk blogowych sprzed lat przypomnę dziś ostatnią z książek, które stanęły na półkach Małego Pokoju w poprzedniej jego lokalizacji.

Wpis z 18 marca 2019 roku:

Po raz kolejny możemy przekonać się, jak silną nasza cechą narodową jest przekora. Im bardziej Polakom czegoś się zabrania, tym odwrotniejszy ma to skutek 😉

Dzięki akcji pewnego kuratorium, które ze zgrozą odkryło ją w bibliotece jednej ze szkół, książka „Kim jest ślimak Sam ?” po czterech latach od pierwszego wydania wzbudziła takie zainteresowanie, że wydawnictwo zdecydowało się na dodruk. Nie wiem, jaki był jej wcześniejszy nakład i poziom sprzedaży, ale jedyny egzemplarz dostępny w bibliotekach na warszawskim Bemowie (ponad 100 tysięcy mieszkańców) został wypożyczony 8 razy, ja byłam dziewiąta. Nie można więc powiedzieć, że dotychczas czytelnicy wyrywali sobie tę książkę z rąk. Wiadomo jednak nie od dziś, że nie ma lepszej reklamy niż mały skandal, ale czy na pewno o to chodziło władzom oświatowym ?

Kim więc jest ślimak Sam ?

Sam jest (co zapewne nie będzie dla nikogo niespodzianką 😉 ) ślimakiem i jako taki jest hermafrodytą (co jest cechą części ślimaczych gatunków). O tym, że coś może być z nim nie tak, dowiaduje się pierwszego dnia szkoły, kiedy nauczycielka każe się klasie podzielić na dziewczynki i chłopców…

Nie wiem, czy to ten problem z jednoznaczną identyfikacją Sama (Samuel czy Samanta ???) spowodował, że książka stała się obiektem takich kontrowersji, czy też chodzi bardziej o ten przegląd… jak to się teraz ładnie nazywa… nieheteronormatywnych sytuacji występujących w przyrodzie ?

Miałam tę książkę w ręku tuż po tym, jak się ukazała, a teraz wróciłam do niej, przyciągnięta zamieszaniem, które wywołała. Zadałam sobie dwa pytania: czy jest to książka w jakiś sposób szkodliwa i czy poleciłabym ją do czytania swoim i nieswoim dzieciom.

Moja odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi: nie. Ta książka nie jest szkodliwa, ale według mnie żadna książka samojedna nie może mieć destrukcyjnego wpływu na czytelnika. Wbrew obawom wyrażanym przez osoby, które raczej jej w ręku nie miały, nikt nie zmieni orientacji seksualnej po jej przeczytaniu 😉

Czy poleciłabym ją ? Też nie, bo moim zdaniem jest ona po prostu kiepsko napisana. To jest częsty problem z książkami, które powstały, bo autor uważał, że ma misję przekazania czytelnikom czegoś jego zdaniem ważnego. W tym przypadku – dla przekazania garści ciekawostek przyrodniczych stworzono kompletnie wydumaną sytuację, w którą wstawiono zbiór zwierzęcych bohaterów pasujących do tezy. Bardzo niewiele dzieje się w tej książce, choć wydawać by się mogło, że nagromadzono tam wydarzenia, które powinny być dla bohatera dużym stresem – pierwszy dzień w szkole, silna burza i zniszczenia w lesie. Nawet ślimak powinien w związku z tym odczuwać jakieś emocje, a tu kompletnie ich nie czujemy. Najpierw Sam dowiaduje się, ze jego hermafrodytyzm jest dziwny (choć przecież w jego gatunku jest to norma). Potem wędruje przez las, poznaje kilka nieheteronormatywnych par i przyjmuje do wiadomości, że w przyrodzie różnie bywa. I już – koniec, finito, the end.

Jak czytelnik może wczuć się w ową niedookreśloną identyfikację płciową bohatera, skoro autorzy konsekwentnie piszą o nim w rodzaju męskim ? A przecież język polski ma na taką okoliczność rodzaj nijaki ! Marta Kisiel w swoim cyklu książek zaczynającym się od „Dożywocia” wspaniale udowodniła, że postać literacka może znakomicie funkcjonować w takim rodzaju, a nawet mówić o sobie w pierwszej osobie liczby pojedynczej.

Mimo, że książkę o Samie napisała osoba fachowa, z doktoratem z biologii w Cambridge, ja moim okiem laika widzę w niej pewien biologiczno – logiczny zgrzyt. Sam mówi: Każdy ślimak może być albo chłopcem, albo dziewczynką. Trzeba się zdecydować. Ale ja… Ja jeszcze nie wiem, czy wolę być Samuelem czy Samantą. Nauczycielka kwituje to stwierdzeniem, że gdy Sam już podejmie decyzję, powie nam, jeśli będzie chciał. Tymczasem prawdziwy ślimak, jeśli jest hermafrodytą (bo nie wszystkie gatunki są), nie musi wcale wybierać. Po prostu jest obojniakiem i jak taki znakomicie może się rozmnażać. I to jak !!!

Książka o zwyczajach seksualnych ślimaków zdecydowanie nie byłaby dla dzieci i zapewne wywołałaby skandal nieco większy niż ten, z którym mamy do czynienia obecnie… 😉

Maria Pawłowska, Jakub Szamałek „Kim jest ślimak Sam ?”, ilustr.: Katarzyna Bogucka, wyd.: Krytyka Polityczna, Warszawa 2015