Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham POP-UP

Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham POP-UP

Mały Brązowy Zając razem z Dużym Brązowym Zającem powrócili po latach i tym razem w wersji pop-up !!!

Pierwsze polskie wydanie tej historii ukazało się ponad 20 lat temu i bardzo szybko stało się ukochaną książką Najmłodszej z moich córek. Ukochaną do tego stopnia, że kiedy powstawał mój Mały Pokój z Książkami (jeszcze w poprzedniej bloxowej lokalizacji), był to drugi tytuł, jaki stanął na jego wirtualnych półkach, zaraz po książce dla niego tytułowej —>>>tutaj

Od tego czasu Najmłodsza zdążyła już dorosnąć, zaraz skończy studia, ale sentyment do obu Zajęcy nam pozostał. Od jakiegoś czasu mają swoje miejsce wśród innych ilustracji w moim całkowicie realnym małym pokoju z książkami 😉

Kiedy dowiedziałam się, że ukaże się polskie wydanie pup-up, było dla mnie oczywiste, że nie zdołam się powstrzymać przed nim. I tak się stało 😉 W tej wersji ta historia ma jeszcze więcej uroku !!! Choć równocześnie można się obawiać, że w rękach czytelników w najbardziej odpowiednim dla niej wieku, żywot tej książki będzie krótki 😦

To jest dokładnie ta sama historia co poprzednio, nie ma tu ani jednego słowa więcej. Tak jak wtedy Mały Brązowy Zając usiłuje opowiedzieć Dużemu, jak bardzo go kocha i za każdym razem Duży go przelicytowuje, aż to niezapomnianego: A ja ciebie kocham jak stąd do księżyca… I Z POWROTEM.

I te same ilustracje, tylko tym razem trójwymiarowe i ruchome…

Nie rozumiem tylko jednej rzeczy – dlaczego tym razem w żadnym miejscu tej książki nie znajdziemy nazwiska jej tłumacza ??? O tym, że jest to znowu przekład Jarosława Mikołajewskiego, upewniłam się porównując tekst z poprzednim wydaniem, bo jego nazwisko nie znalazło się nie tylko na pierwszej okładce, ale nawet w stopce redakcyjnej umieszczonej na ostatniej. Niezależnie od tego, czy stało się to wyniku przeoczenia czy świadomego działania wydawnictwa, jest to sytuacja nie do zaakceptowania.

Szkoda, że tak pięknej książce towarzyszy taka przykra niedoróbka 😦

Sam McBratney (tekst), Anita Jeram (ilustr.) “Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham PUP-UP”, projekt przestrzenny Corina Fletcher, przekł. Jarosław Mikołajewski, wyd. HarperCollins Polska, Warszawa 2024

Tutu i…

Tutu i…

„Złapię cię ! Tutu i pojazdy” była nominowana w Plebiscycie Blogerów LOKOMOTYWA 2022 w kategorii: obraz

oraz została wyróżniona Special Mention Bologna Ragazzi Award w kategorii Toddlers !!!

Zapytacie, kim jest Tutu ? No cóż – Tutu to… po prostu Tutu 😉

Śmieszny stworek z wielkimi oczami i długim ogonem, który powstał w wyobraźni Piotra Karskiego i zmaterializował się na kartach tych książek. Tutu to imię, które powtórzy nawet bardzo małe dziecko, a książki o nim adresowane są właśnie do bardzo małych maluszków. Mają solidne, sztywne kartki i zaokrąglone brzegi oraz rozmiar w sam raz dla małych rączek.

Pierwsza z tych książek (zauważona nie tylko w Plebiscycie Lokomotywa, ale także przez jurorów najbardziej prestiżowej w świecie książki dla najmłodszych nagrody Bologna Ragazzi Award) to zwariowana pogoń, którą Tutu odbywa najrozmaitszymi środkami lokomocji. Od hulajnogi do rakiety kosmicznej – można więc określić tę książkę mianem leksykonu pojazdów dla na najmłodszych.

Zapytacie, kogo Tutu gonił i czy w końcu dogonił ? Nie kogo, tylko co – bo to jest pogoń za własnym ogonem 😉 Tak, dogonił, ale była to pogoń długa i obfitująca w akcje których nie powstydziłby się sam Bond. James Bond.

Druga z tych książek ma wymiar, rzec można, egzystencjalny. Tutu staje wobec tytułowego pytania: Kim jesteś ? i próbuje znaleźć na nie odpowiedź porównując się z rozmaitymi zwierzętami. Dochodzi w końcu do wniosku, że jest… po prostu sobą, nikim innym.

Książki o Tutu to świetna propozycja pierwszych lektur malucha. Mają czytelne, nieskomplikowane ilustracje i prostą, ale wciągającą akcja, którą dziecko dość szybko podchwyci i będzie samo dopowiadało to, co znajduje się po drugiej stronie kartki. Obawiam się jedynie tego, że dorośli będą mieli dość Tutu dużo szybciej, niż ma się on szansę znudzić dziecku. Chyba, że pojawi się kolejna książka z jego przygodami… 😉

Piotr Karski „Złapię cię ! Tutu i pojazdy”, wyd.: Dwie Siostry, Warszawa 2022

Piotr Karski „Kim jesteś ? Tutu i zwierzęta”, wyd.: Dwie Siostry, Warszawa 2022

Butelka taty

Butelka taty

Książka nominowana i NAGRODZONA w Plebiscycie Blogerów LOKOMOTYWA 2023 w kategorii: Od A do Z !!!

oraz wyróżniona w kategorii graficznej konkursu KSIĄŻKA ROKU Polskiej Sekcji IBBY 2023

oraz wpisana na listę White Ravens 2024 i na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej za rok 2023 !!!

Kiedy pojawiła się po raz pierwszy ? Tego nikt dokładnie nie wiedział. To chyba było po kłótni rodziców albo wtedy, gdy tata kolejny raz nie dostał awansu w pracy. Na początku butelka stanęła obok fotela, nie rzucając się w oczy. Pierwszy zauważył ją Wojtek. Bawił się klockami i kilka z nich poturlało się pod meble. Gdy sięgał po czerwony klocek, poczuł jej nieprzyjemny kwaśny zapach…

Na ilustracjach Agaty Dudek ta butelka ma zielony (butelkowy) kolor. Można powiedzieć, że to właśnie ta barwa opowiada na ilustracjach całą historię – nie tylko na tam, gdzie wypełniają one całe rozkładówki, ale także na stronach z tekstem. Początkowo są to niewielkie plamy, które rozlewają się coraz bardziej, aby w końcu przykryć go w całości.

Artur Gębka opowiada w „Butelce taty” o problemie alkoholowym widzianym oczami dziecka, które nie rozumie, co się dzieje z jego tatą. Jak możemy przeczytać na okładce – to metaforyczna opowieść o zagubieniu i niepomocnych sposobach radzenia sobie z problemami, które z czasem stają się wielkim ciężarem dla całej rodziny. Jest w tej historii także mama – widzimy jej bezradność i próby chronienia synka przed tą metaforyczną butelką zajmującą coraz więcej miejsca w ich mieszkaniu i życiu. To ona wreszcie znajduje i przyprowadza do domu ratownika, który pomoże tacie wyjść z butelki czyli wyrwać się z nałogu.

Na okładce możemy przeczytać także, że jest to historia mówiąca o nadziei. Pokazująca, że mając odpowiednie wsparcie można poradzić sobie z największymi trudnościami i odzyskać to, co dla nas najcenniejsze. Nie można jednak powiedzieć, że jest to opowieść z happy endem – najwyżej z nadzieją na niego.

Butelka co prawda znika z domu Wojtka, a tata znów się uśmiecha i tańczy z mamą. Jednak barwa butelkowej zieleni nie znika z ich życia. Na ostatniej ilustracji, pokazującej tańczącą rodziną, pojawia się jak memento na ubraniach całej trójki. Przypomina, że zarówno alkoholikiem, jak i osobą współuzależnioną jest się już całe życie…

„Butelka taty” to książka ważna i bardzo dobrze, że powstała. Arturowi Gębce i Agacie Dudek udało się znakomicie zgrać ascetyczny tekst z przejmującymi ilustracjami. Kiedy ją czytałam, przypomniało mi się „Małe” Stiny Wirsen, także nominowane w kategorii: Od A do Z Lokomotywy. To również nie jest lektura dla każdego, ale (niestety !) są takie dzieci, którym może ona pomóc, pod warunkiem jednak, że nie zostaną z nią same i że będzie jej towarzyszyła rozmowa.

Artur Gębka „Butelka taty”, ilustr.: Agata Dudek, wyd.: Widnokrąg, Piaseczno 2023

Mira #1

Mira #1

Książka nominowana w Plebiscycie Blogerów LOKOMOTYWA 2023 w kategorii: komiks !!!

#przyjaźń #zakochanie #mój rok

Pierwszy tom duńskiego cyklu komiksów dla młodszych nastolatków. Drugi ukaże się już za chwilę. Seria o Mirze została dwukrotnie (w 2018 i 2020 roku) uznana za najlepszy duński komiks dla dzieci i młodzieży, a w zeszłym roku otrzymała prestiżową nagrodę Søren Gyldendal Prisen.

Ten tom zawiera w sobie jeden rok z życia wczesnej nastolatki – od Sylwestra do Sylwestra 😉 Nigdzie nie jest powiedziane, ile bohaterka ma lat, ale sądzę, że urodziny, które w tym tomie obchodzi to jej jedenaste (a może dwunaste ?). Mira czuje, że nie jest już dzieckiem i powinna wieść życie odpowiednie do swojego wieku, czyli… ? No właśnie – tego tak do końca nie wie. Może powinna się zakochać ? Albo prowadzić profil na Instagramie ? A może interesować się czymś, co jej kompletnie nie interesuje, ale zajmują się tym jej koleżanki ? Typowe rozterki tego wieku, które dorosłym mogą wydawać się błahe, ale wtedy są NAJWAŻNIEJSZE.

Czy wystarczy schować misia pod łóżko, a zabawki do szafy, żeby pokój stał się mniej dziecinny ? W kim się zakochać i czy jeśli będzie o nim myślała pół godziny dziennie to wystarczy ? Co zrobić, żeby koleżanki uznały ją za równie dorosłą jak one ?

Jak możemy przeczytać na stronie Wydawnictwa Dwie Siostry: Seria o Mirze to pełne humoru i trafnych obserwacji komiksowe opowieści o wielkich marzeniach i małych codziennych katastrofach, o nieobliczalnych rówieśnikach i żenujących dorosłych oraz o różnych kłodach, które życie rzuca człowiekowi pod nogi, tak jakby samo dojrzewanie nie było wystarczająco trudne.

Sabine Lemire & Rasmus Bregnhøi „Mira #1”, przekł.: Edyta Stępkowska, wyd.: Dwie Siostry, Warszawa 2023

Siedem szczęśliwych. Baśnie nie dość znane

Siedem szczęśliwych. Baśnie nie dość znane

czyli seria baśni autorstwa Roksany Jędrzejewskiej – Wróbel, zilustrowanych przez Mariannę Oklejak, a wydanych przez Wydawnictwo Bajka.

Cały cykl został nominowany w Plebiscycie Blogerów LOKOMOTYWA 2023 w kategorii: Od A do Z !!!

Tak uzasadnialiśmy tę nominację:

Roksana Jędrzejewska-Wróbel sięgnęła po nieco już zapomniane baśnie, aby odczytać je na nowo z dziewczęcymi bohaterkami, stawiając je wobec całkiem współczesnych wyzwań.

Marianna Oklejak stworzyła je wizualnie. Każda z baśni ma ma swój kolor, wybrany nieprzypadkowo, widoczny nie tylko na grzbiecie, ale także dominujący w ilustracjach w środku, nadający im ton i wynikający z jej treści.

Ostatni tom jest nie tylko oddzielną historią, ale dopełnieniem poprzednich. Razem tworzą całość niezwykle starannie wymyśloną i wydaną – chapeau bas dla wszystkich, którzy się do tego przyczynili !

O wszystkich tomach tego cyklu pisałam w Małym Pokoju z Książkami zaraz po tym, jak się okazywały, ale pomyślałam sobie, że warto zebrać je wszystkie razem w jednym wpisie.

Pierwsze trzy części czyli „Kwiat paproci”, „Szklaną górę” i „Dziwożonę” znajdziecie —>>> tutaj

Czwartą i piątą czyli „Wodę żywą” i „Żelazne trzewiczki” —>>> tutaj

Szóstą czyli „Kije samobije” —>>> tutaj

Siódmą, ostatnią czyli „Śpiących rycerzy” —>>> tutaj

Zbójeckie nasienie

Zbójeckie nasienie

czyli druga część powieści „Antosia w bezkresie”. O tomie pierwszym pisałam —>>> tutaj

Obie części cyklu „Antosi w bezkresie” zostały nominowane w Plebiscycie Blogerów LOKOMOTYWA w kategorii: tekst !!!

Obiecuję, że postaram się napisać o niej bez nadmiernego spoilerowania tego, co znajduje się w drugim tomie (choć bez małego zdradzenia tego, jak się on zaczyna, nie obejdzie się – uprzedzam !). Nie da się jednak zrobić tego także w stosunku do treści pierwszego, więc jeśli ktoś go nie czytał, powinien to najpierw zrobić 😉

Marcin Szczygielski sięga w tym cyklu do historii polskich dzieci (i ich rodzin) zesłanych w głąb Związku Sowieckiego w czasie, o którym potocznie mówi się: za pierwszego sowieta czyli podczas sowieckiej okupacji wschodnich terenów Rzeczpospolitej Polskiej w latach 1939 – 41. Tytułowa bohaterka Antosia Rossińska, została razem z mamą wywieziona do Kazachstanu wiosną 1940 roku, a pierwszy tom kończył się dwa lata później.

Wydaje mi się, że kiedy pisze się trylogię, najtrudniejszy jest drugi tom. W pierwszym autor zawiązuje akcję, umieszcza ją w czasie i miejscu, przedstawia bohaterów, a w trzecim – kończy, domykając wszystkie zaczęte wątki i żegnając wszystkich bohaterów. Natomiast drugi… tu jest problem. Trzeba posunąć akcję do przodu na tyle interesująco, żeby czytelnicy chcieli sięgnąć po kolejny, ale równocześnie zostawić coś jeszcze, czym zaskoczy ich w trzecim. Marcin Szczygielski zdecydował się na zabieg zaskakujący…

…można powiedzieć, że w drugim tomie dał swojej bohaterce urlop od sowieckiej rzeczywistości, w której zmuszona była sobie radzić prawie sama, po tym jak gdzieś zaginęła jej mama. Pierwsza część kończyła się tak, że dziewczynka kradła węgiel z pociągu razem z Dziadem Daniłą – wspięła się na wagon i wtedy pociąg ruszył, a ona upadła i nie mogła już z niego wyskoczyć. Z tym nas Autor zostawił, a w kolejnym tomie dowiadujemy się, że nieprzytomną, ranną w głowę dziewczynkę znaleźli przy torach wiele kilometrów dalej wędrujący Kazachowie. Zaopiekowali się nią, opatrzyli, wyleczyli i dalej wędrowała z nimi.

Akcja „Zbójeckiego nasienia” to jakieś dwa miesiące latem 1942 roku. Można powiedzieć, że Antosi przytrafił się wakacyjny obóz wędrowny – podróż wozami albo na piechotę, konie i wielbłądy, rozbijanie i zwijanie obozowiska, kąpiele w słonych jeziorach, spanie w jurcie. I ten bezkresny step, oszałamiająca przyroda, cudowne widoki z zachwytem opisywane przez Autora ! Wydawać by się mogło, że to wakacje marzeń, ale jednak dziewczynce nie jest łatwo, choć przynajmniej nie jest głodna. Musi zrozumieć prawidła rządzące tą rozgałęzioną rodziną, do której trafiła, a kiedy już nieco wydobrzała – znaleźć sposób, aby na swój pobyt u nich zasłużyć. Najsilniejsza relacja, może nawet przyjaźń zaczyna ją łączyć z Abajem (może dlatego, że jest tam najmłodszy), od którego zaczyna uczyć się polowania i zdobywania jedzenia w stepie. Choć oczywiście nie są w stanie upolować żadnego dużego zwierzęcia, ale ptaki, węże czy susły też się nadają. Trzeba tylko je zabić, a to nie jest dla dziewczynki łatwe.

Ale choć najadłam się, było mi ciepło i miękko na moim wojłoku; choć niebo pociemniało i zalśniły na nim gwiazdy, nie opuszczało mnie nieprzyjemne przekonanie, że tego dnia spotkało mnie coś złego. Poczucie, że uczestnicząc w odbieraniu susłom życia, sama też straciłam coś cennego. Coś, co już nigdy do mnie nie wróci. Uznałam jednak, że na takie żale byłam już stanowczo zbyt dorosła. W końcu miałam już te moje sędziwe jedenaście lat…

Opisy życia, które Antosia prowadzi razem z Kazachami w stepie, to dla Autora okazja, żeby wpleść w akcję książki sporo szczegółów etnograficznych – dowiadujemy się, jak ustawiano jurtę i jak ją w środku urządzano, poznajemy tradycyjne potrawy oraz szczegóły kazachskich strojów, a Abaj ma na każdą okazję jakąś tradycyjną baśń z morałem. Wiele takich szczegółów znajdziemy też na ilustracjach, które Marcin Szczygielski wplata w tekst. W poprzednim tomie spod jego ręki wyszła wstrząsająca okładka oraz wyklejki, w tym mamy także otwierające poszczególne rozdziały portrety chyba wszystkich członków licznej rodziny Kunanbaja, a także zwierzęta żyjące w stepie oraz krajobrazy – wszystko utrzymane w stylistyce inspirowanej folklorem tamtych rejonów.

„Zbójeckie nasienie” to powieść, która unaocznia młodym czytelnikom, że Związek Sowiecki tworzyli nie tylko Rosjanie, ale także przedstawiciele wielu innych podbitych przez nich narodów, którzy wcale nie chcieli się podporządkować sowieckim porządkom. Choć byli przez nich traktowani jak gorsi i głupsi, to wcale tacy nie byli, a ich tradycyjne zwyczaje dużo lepiej się do życia w stepie nadawały niż to, co usiłowano im narzucić w kołchozach.

Mimo że czas spędzony z rodziną Kananbaja był dla Antosi rodzajem urlopu od realiów sowieckich, system, w którym wszyscy żyli (nawet pozostając na jego marginesie) cały czas nie dał o sobie zapomnieć. Po drodze zatrzymywali się w miasteczkach, a tam doganiała ich i wojna, i cały sowiecki (nie)porządek – handlowali na bazarach (i nie tylko handlowali), ale ta podróż musiała się kiedyś skończyć…

Nie, nie powiem, jak to się skończyło 😉 Znowu rozstajemy się z Antosią w takim momencie, że bardzo chciałoby się wiedzieć, co się wydarzy dalej. Mam nadzieję, że na kolejny tom nie będziemy długo czekać. I ciekawa jestem, czym nas Autor tym razem ilustratorsko zaskoczy !

Marcin Szczygielski (tekst i ilustr.) „Zbójeckie nasienie”, wyd.: Instytut Wydawniczy Latarnik, Warszawa 2023

Plastik fantastik

Plastik fantastik

Książka nominowana w Plebiscycie Blogerów LOKOMOTYWA 2019 w kategorii: fakt !!!

Wiecie, że 13 stycznia świat obchodzi Rubber Duckie Day czyli Dzień Gumowej Kaczki? Ustanowiono go, aby przypomnieć wkład tych pozornie niepoważnych zabawek w badania prądów oceanicznych, a był on, jak się okazuje, niebagatelny 😉

Cała historia zaczęła się w styczniu 1992 roku, kiedy z kontenerowca płynącego przez Ocean (nie taki) Spokojny (a dokładniej z Hongkongu do Tacoma w USA) sztorm zmył 12 kontenerów. Jeden z nich zawierał aż 29 tysięcy tak zwanych Friendly Floatees czyli zabawek do kąpieli, przede wszystkim gumowych kaczuszek.

Kiedy szliśmy przez Pacyfik, zwiało nam z pokładu skrzynki… – znacie tę szantę* ? Hej, znowu zmyło coś, zniknął w morzu jakiś gość ! Hej, policz któryś tam, jaki znowu zmyło kram… 😉

Ponieważ o „Przyjaznych Pływakach” szybko doniosły światowe serwisy, sytuację postanowili wykorzystać naukowcy. W sprawę zaangażował się zwłaszcza oceanograf Curtis Ebbesmeyer, dla którego tysiące gumowych zabawek okazało się źródłem bezcennych informacji na temat prądów morskich. Przez kolejne lata badał losy „pływaków”, bo te okazały się niesłychanie mobilne. Większość z nich popłynęła na południe Oceanu Spokojnego, ale niektórym śmiałkom udało się przeprawić przez Cieśninę Beringa, opłynąć Grenlandię i dotrzeć do Europy! Na poniższej mapie można dokładnie prześledzić trasy podróży Friendly Floatees i lata, w których je znajdywano:

cytat i mapa pochodzą z —>>> tej strony

Dla koreańskich autorek książki „Plastik fantastik ?” ta historia stała się wyjściem do opowieści o roli, jaką tworzywa sztuczne odgrywają w naszym życiu. Dowiemy się z niej, jakimi właściwościami plastik różni się od innych materiałów, jak się go produkuje, a także – jakie zagrożenia i problemy sprawia nam obecnie jego masowe zastosowanie. Oraz – dlaczego powinniśmy ograniczać jego zużycie i dbać o to, aby możliwie jak najwięcej plastikowych przedmiotów (butelek, toreb) trafiało do recyklingu.

Dla mnie ta książka stała się w dodatku pretekstem do zaprezentowania części mojej prywatnej kolekcji Rubber Ducks. Odkąd zaczęłam je zbierać, przekonałam się, że nie ma takiej postaci (ani prawdziwej, ani fikcyjnej), której nie dałoby się na kaczuszkę przerobić 😉

Eun-Ju Kim (tekst) & Ji-Won Lee (ilustr.) „Plastik fantastik?”, przekł.:Marta Tychmanowicz, wyd.: Babaryba, Warszawa 201

*P.S. dla tych, którzy przypomnianej przeze mnie szanty nie znają 😉

Tam i z powrotem. Opowieści jaskółek

Tam i z powrotem. Opowieści jaskółek

Książka nominowana i NAGRODZONA w Plebiscycie Blogerów LOKOMOTYWA 2023 w kategorii: obraz !!!

Gdy dzień zrównuje się z nocą, zima chowa swoje lodowate szydełko.

– Dobranoc – mówi i znika pod ziemią.

-Są ! Już są !- krzyczą na widok jaskółek dzieci.

-Dzień dobry! – wołają jaskółki. Przylatują z daleka, przynoszą wiosnę i opowieści z podróży po świecie.

To nie jest pierwsza autorska książka Marianny Oklejak – wcześniej było „Jestem miasto. Warszawa” i inspirowane polskim folklorem „Cuda wianki” i „Cuda niewidy”, ale dopiero tutaj Autorka naprawdę rozwinęła skrzydła 😉 „Tam i z powrotem. Opowieści jaskółek” to publikacja w sensie geograficznym i znaczeniowym niebywale rozległa, dotykająca wielu tematów i spraw, dająca czytelnikowi ogromne możliwości, zarówno do działania, jak i do wyobrażania sobie.

W 28 umieszczonych na rozkładówkach ilustracjach Autorka ukryła nie tylko rozmaite informacje o jaskółkach, ich wędrówkach po świecie i miejscach, gdzie żyją. Czytelnicy znajdą na nich również rozmaite szczegóły do wyszukiwania i zadania do wykonania, a także opowieści, które mogą sobie, na podstawie tego, co tam widzą i co im w duszy gra, wymyślić i sami opowiedzieć. Marianna Oklejak podrzuca im tematy (na przykład: O małej dziewczynce, która była tak nieśmiała, że tańczyła tylko wtedy, gdy nikt nie patrzył albo O tych, którzy cieszą się wbrew wszystkiemu), ale kto powiedział, że trzeba się do nich ograniczać ? W tych ilustracjach można znaleźć punkt wyjścia do dowolnie wielu historii.

„Tam i z powrotem” to książka, która pokazuje, że wyobraźnia jej Autorki jest równie bezkresna, jak to niebo, po którym latają jaskółki. Można spędzić nad nią wiele godzin i zawsze zostanie w niej coś jeszcze do odkrycia albo wymyślenia.

Marianna Oklejak (tekst i ilustr.) „Tam i z powrotem. Opowieści jaskółek”, wyd.: Libra PL, Rzeszów 2023

Trefny Mikołaj

Trefny Mikołaj

Artur Gębka to na polskim rynku książek dla dzieci bodaj najciekawsze objawienie tego roku !!!

W tym czasie ukazały się trzy książki jego autorstwa i wszystkie były godne zauważenia. To w zasadzie jego debiut, choć wcześniej nakładem Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego ukazały się „Znikodem i zagadka lęku” oraz „Smutek, którego nikt nie chciał”, ale one zaliczane są raczej do poradników albo bajek terapeutycznych. Z publikacji tegorocznych – dwie zostały nominowane (i wyróżnione) w konkursie Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY… w dziedzinie ilustracji. Myślę, że bardzo dobrze świadczy o autorze to, że jego teksty można ciekawie, acz odmiennie zilustrować. O „Tym panu” i „Butelce taty” napiszę jednak kiedy indziej, a dziś chcę nadrobić zaległość w moim książkowym kalendarzu adwentowym, bo „Trefny Mikołaj” miał się tu znaleźć jeszcze przed Świętami. Niestety, nie dałam wtedy rady.

To był szok !

Ale zacznijmy od początku.

Nastał mroźny, gwiazdkowy wieczór. Pan Stanisław wraz z wnuczką Klarą szli na dworzec po krewnych. Spacerowali pięknie oświetloną aleją, obserwując, jak płatki śniegu wirują na wietrze. Przechodzili właśnie obok przysypanej śniegiem fontanny na rynku, gdy nagle…

SZOK!

Przedmiot wielkości słonia (a może nawet mamuta) runął prosto z nieba!

Spadł naprawdę szybko, w mig zatapiając się w wielkiej zaspie…

Tym przedmiotem był worek z prezentami, najprawdopodobniej zgubiony przez Świętego Mikołaja, a ponieważ była już Wigilia, dla wszystkich mieszkańców miejscowości Bałwanki (a szczególnie dla prowadzących śledztwo Nadinspektor Barszcz i Komisarza Pieroga) było oczywiste, że należy go jak najszybciej oddać prawowitemu właścicielowi. Co jednak z nim począć w sytuacji, kiedy zgłosiło się po niego aż sześciu Świętych Mikołajów ? Jak stwierdzić, który z nich jest tym prawdziwym ???

Nadinspektor Barszcz i Komisarz Pieróg zdecydowali się poprosić o pomoc specjalistę. A któż może być lepszym ekspertem od tematyki świętomikołajowej niż siedmiolatka, która zgłębia temat od drugiego roku życia i zna wszystkie książki o Bożym Narodzeniu oraz świąteczne filmy ? Takimi ekspertami mogą być też czytelnicy tej książki i dlatego oni także mogą wysłuchać zeznań wszystkich Mikołajów, a następnie zastanowić się, co w tych opowieściach jest nie tak ? Oraz – która jest bez zarzutu i komu można ten zgubiony worek oddać ?

„Trefny Mikołaj” to inteligentna i dowcipna zabawa rozmaitymi tradycyjnymi i popkulturowymi motywami, którymi obrosła w postać Świętego Mikołaja i cała kwestia podchoinkowych prezentów. Znakomicie wpisują się w nią także ilustracje Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej – pozornie niestaranne, szkicowe, ale w rzeczywistości przemyślane i dopracowane.

„Trefny Mikołaj” to pierwszy tom cyklu „Śledztwo od święta”. Z pewnego źródła wiem, że już powstaje następny i bardzo się z tego cieszę !!!

Artur Gębka „Trefny Mikołaj”, ilustr.: Nika Jaworowska-Duchlińska, wyd.: Muza, Warszawa 2023

Tajemnica Świętego Mikołaja

Tajemnica Świętego Mikołaja

Książka nominowana w Plebiscycie Blogerów LOKOMOTYWA 2023 w kategorii: Od A do Z !!!

Każdy wie, że Święty Mikołaj wchodzi przez komin. Ale jak on to robi ? Czas rozwikłać jego tajemnicę…

No właśnie – jak i którędy ??? Myślę, że każdy się kiedyś nad tym zastanawiał 😉 A jak on to robi ? Czy w tej książce jest odpowiedź na to ? Musicie sami sprawdzić…

„Tajemnica Świętego Mikołaja” to na mojej półce z książkami świątecznymi kolejna z nurtu, który nazwałam świętomikołajowym, bo chodzi w niej tylko o prezenty, a raczej o sposób, w jaki się one pod choinką znajdują. Jest to także kolejny tytuł, który może być dobrym wstępem do rozmowy o tym, jak to z tym Mikołajem naprawdę jest.

Niezwykły nastój tej książki tworzą ilustracje Jona Klassena. Odnalazł się on znakomicie zarówno w absurdalnym duchu tekstu Maca Barnetta, jak i w świątecznej atmosferze tego jednego w roku dnia, w który rozgrywa się akcja. Zrobił to w stylu bardzo odległym od tego, w jakim są najczęściej tworzone świętomikołajowe tytuły, a który ja określiłabym jako oczowalisty i nachalny. Te ilustracje zdecydowanie takie nie są !

Mnie najbardziej ujęła ta strona, na której rozważana jest kwestia relacji między Świętym Mikołajem a psami w domach, do których przychodzi. Jakbym mojego psa widziała ! 😉

Mac Barnett „Tajemnica Świętego Mikołaja”, ilustr.: Jon Klassen, przekł.: Karolina Iwaszkiewicz, wyd.: Dwie Siostry, Warszawa 2023