
(to co w tle to oczywiście nie jest Pałac Saski, bo on nie istnieje, jednak boniowanie na elewacji tej odrestaurowanej warszawskiej kamienicy przy ulicy świętej Barbary wydało mi się podobne)
Stali bywalcy Małego Pokoju z Książkami wiedzą doskonale, że bardzo cenię twórczość Zuzanny Orlińskiej, a szczególnie to, jak pisze ona o historii. Potrafi połączyć interesującą, wciągającą czytelnika akcję z wiernością realiom historycznym. Z dużą odwagą wprowadza na karty swoich książek postaci historyczne i jeśli się one tam pojawiają, to możemy być pewni, że mogli się znaleźć akurat w tym miejscu i akurat w tym czasie.
„Okna Pałacu Saskiego” ukazały się cztery lata temu i od tego czasu bardzo chciałem tę książkę przeczytać. Nie można jej było kupić, a kanały dystrybucji były mocno niejasne, więc udało się to dopiero niedawno, kiedy dostałam ją od Autorki. Nie planowałam pisania o niej, bo skoro jest to kolejna publikacja nie do dostania, to w sumie po co?

Na tę książkę składa się pięć opowiadań. Akcja pierwszego rozgrywa się w połowie XVIII wieku, a ostatniego w czerwcu roku 1979, ale wszystko dzieje się w jednym miejscu – w Pałacu Saskim. Najpierw był rezydencją królewską, potem siedzibą Liceum Warszawskiego, a po przebudowie – budynkiem mieszkalnym. W latach 1918 -1939 miał w nim swoja siedzibę Sztab Generalny Wojska Polskiego, a pod jego kolumnadą umieszczono Grób Nieznanego Żołnierza. W piątym opowiadaniu pałacu już nie ma, ale na miejscu, gdzie był, gromadzą się ludzie, żeby wysłuchać pamiętnych słów Jana Pawła II…

Jej lektura stała się dla mnie przyczynkiem do zastanowienia się, jak ja sama widzę miejsce, o którym ona opowiada. W czasach mojego dzieciństwa i młodości Plac Zwycięstwa* był wielkim pustym wygonem rozciągającym się między hotelem Victoria a tyłem Teatru Wielkiego. Hulał po nim wiatr, a na skraju Ogrody Saskiego stała resztka kolumnady z Grobem Nieznanego Żołnierza i czasem równym krokiem maszerowała tamtędy zmiana warty. Na uroczystościach oficjalnych, które się przy nim odbywały, nie bywałam. Mszę papieską w 1979 roku oglądałam w telewizji. Przez długie lata było to dla mnie miejsce, przez które się przechodziło, a nie takie, które było celem. Zmieniło to się dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku. Najpierw powstał budynek Metropolitan projektu Normana Fostera i plac stał się nieco mniejszy. Potem zaczęliśmy tam przychodzić 1 sierpnia, żeby (z roku na rok w coraz liczniejszym towarzystwie) śpiewać piosenki powstańcze.
Niedawno zobaczyłam kronikę filmową z sierpnia 1957 roku. To była trzynasta rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, ale pierwsza obchodzona oficjalnie. Patrzyłam na stojących tam, własnie w tym miejscu powstańców i zastanawiałam się, co przeżyli przez te lata (niektórzy zapewne całkiem niedawno wyszli z więzień), co myśleli patrząc na tę pustkę dookoła (przecież pamiętali Warszawę przedwojenną) i co czuli słysząc podczas apelu poległych, że ich towarzysze broni zginęli, aby żyła Polska Rzeczpospolita Ludowa…
Myślę sobie o tym, że obecne pierwszosierpniowe śpiewanki to część tego, o co oni w Powstaniu walczyli – żeby kolejne pokolenia mogły w swoim mieście tworzyć wspólnotę, na przykład po to, żeby razem śpiewać.
Po lekturze „Okien Pałacu Saskiego” odczuwam smutek – nie z powodu, tego co w niej przeczytałam i bynajmniej nie dlatego, że jest to książka kiepska. Wręcz przeciwnie – szkoda mi tego, że jest, a jakby jej nie było…
Szkoda wysiłku Autorki i Ilustratora, którzy stworzyli książkę piękną i ciekawą, która z jakichś niezrozumiałych dla mnie przyczyn nie może dotrzeć do czytelników. Szkoda funduszy, które wydano na to, żeby się ukazała, mimo że jej znaleźć nie można. I żal, że nie wydarzą się różne rzeczy, które mogłaby ona wywołać – wycieczki i spacery, rozmowy oraz opowieści także o innych sprawach, które się z tym miejscem wiążą. Warszawa jest jak palimpsest, a ta książka mogłaby pomóc odkryć niektóre jego warstwy.

*wcześniej: Saski, Marszałka Piłsudskiego, SachsenPlatz, Adolf HitlerPlatz, po wojnie znowu krótko Saski, a potem Zwycięstwa, a od 1990 roku – Piłsudskiego
Zuzanna Orlińska „Okna Pałacu Saskiego”, ilustr.: Mikołaj Kamler, wyd.: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Warszawa 2022
