Pisklak

Pisklak

Wydawnictwo Bajka wydało „Pisklaka” ponownie po 9 latach. Jak zaznaczyło na swojej stronie – na życzenie czytelników. Udało mu się z tym wznowieniem trafić w bardzo szczególny moment mojego życia. Właśnie urodziła mi się pierwsza wnuczka, więc doskonale rozumiem bohaterów tej książki 🙂

Z walizkami do zamczyska przyleciały dwa ptaszyska.

Chcemy gniazdo mieć na wieży!

Bardzo na tym nam zależy!

Ciąg dalszy łatwo przewidzieć, bo kiedy już powstaje gniazdo, to oczywiście pojawia się w nim jajo, więc…

Wszyscy chodzą na paluszkach: król, królowa, dobra wróżka.

Smok też chodzić tak zamierza, żeby się nie trzęsła wieża…

A potem…

…o tym już musicie się sami dowiedzieć z tej uroczej książki. Nie spoilerując za bardzo – jest ona o tym, że takie małe i bezbronne, świeżo wyklute (czy też urodzone) stworzenie budzi zachwyt i rozczulenie, nawet jeżeli (obiektywnie patrząc) nie jest szczególnie urocze. Ot, taka magia miłości 😉

Trochę jak w bajce „Moje, nie moje” Liliany Bardijewskiej znakomicie zilustrowanej przez Krystynę Lipkę-Sztarbałło, która adresowana jest do nieco starszych czytelników niż „Pisklak” Doroty Gellner (nie mylić z „Pisklakiem” Zuzanny Orlińskiej, którego również znajdziecie w Małym Pokoju z Książkami 😉 )

Wiersz Doroty Gellner został bardzo pomysłowo i ekspresyjnie wpisany w ilustracje przez ich autorkę Jonę Jung.

Zastanawiałam się chwilę, czy nazywać tego „Pisklaka” książką czy raczej książeczką? Nie lubię tego określenia, kiedy używane jest jako (nieco protekcjonalny) synonim publikacji dla małych dzieci, pasuje natomiast jeśli mówimy o książce niewielkich rozmiarów i z niezbyt rozbudowaną treścią. „Pisklak” ukazał się w serii, którą wydawnictwo nazwało Kartonówki dla ciut starszych. Owe kartonówki są co prawda sztywnostronicowe, zawierają pojedyncze wiersze, ale jednak rozmiarowo zaliczają się do kategorii: książki.

A nawet więcej – to kategoria: książki, które zdecydowanie warto przeczytać z dziećmi. Każda grupa wiekowa znajdzie w „Pisklaku” coś, co ją urzeknie 🙂

Dorota Gellner „Pisklak”, ilustr.: Jona Jung, wyd.: Bajka, Warszawa 2026

Czarodziej osobisty

Czarodziej osobisty

Są obok nas magiczne światy. Tam intensywniej pachną kwiaty. Tam dzień jest nocą, noc jest dniem, sen bywa jawą, jawa snem. Tam wszystko zwiewne jest i lśniące, ulotne, kruche, czarujące…

„Czarodziej osobisty” to książka, która jest jak brama do tych światów. Wystarczy tylko ją otworzyć i już znajdujemy się tam, gdzie można spotkać księżniczki, czarodziejów i wróżki, że o smokach nie wspomnę. Tam wszystko jest możliwe, a najbardziej to, że dobre uczucia są wszechmocne.


Twórczość Doroty Gellner towarzyszy mi od czasów, kiedy moje córki były małe, a więc (nie zaglądając im w metryki 😉 ) od dość dawna. Myślałam, że doskonale wiem, czego się mogę po jej książkach spodziewać, ale „Czarodziej osobisty” okazał się dla mnie zaskoczeniem. W porównaniu z wcześniejszymi publikacjami Autorki, mniej jest tutaj absurdalnego humoru, który bardzo lubiłyśmy, a więcej zadumy nad upływającym czasem i nad tym, co jest w życiu najważniejsze, bez czego nie możemy się obejść.

Tę atmosferę znakomicie budują ilustracje Piotra Fąfrowicza, które towarzyszą mi równie długo i nieodmiennie zachwycają.

To książka o przyjaźni, miłości, czułości, nadziei, wdzięczności, cierpliwości i uzdrawiającej mocy słów. O sile marzeń i wyobraźni. (…) Ale też o smutku, żalu, tęsknocie i rozczarowaniu, samotności i rozpaczy. O niewidzialnej granicy między jawą i snem, życiem i baśnią – możemy przeczytać na jej okładce.

Kiedy czytam zawarte w niej wiersze i baśnie, dzieje się ze mną coś dziwnego. Mam poczucie, że zapadam się w jakąś inną rzeczywistość, a świat codzienny – pełen złości, kłótni i okrutnych słów rzucanych ot tak sobie, bo internet wszystko pomieści – dokądś odpływa, oddala się i wcale nie mam ochoty do niego wracać.

Nieważne, ile macie lat – spróbujcie się tam udać !!!

Wystarczy tylko znaleźć wejście: sekretną furtkę, tajne przejście, nacisnąć nagle coś niechcący i wniknąć w świat zdumiewający, pełen cudownych niezwykłości. I świat ten chętnie nas ugości – przez chwilę lub przez okamgnienie – swoje ujawni nam istnienie.

Dziękuję Wydawnictwu Bajka za egzemplarz recenzencki tej książki !!!

Dorota Gellner „Czarodziej osobisty”, ilustr.: Piotr Fąfrowicz, wyd.: Bajka, Warszawa 2025

Nieśmiała myszka

Nieśmiała myszka

Książka nominowana i wyróżniona w konkursie Książka Roku 2023 IBBY w kategorii literackiej !!!

Była sobie raz myszka. // Myszka bardzo nieśmiała, // która wciąż się wstydziła // i wszystkiego się bała.

Myszka z tej książki natychmiast skojarzyła mi się z wcześniejszą „Myszką” tej samej autorki*, którą wtedy zwizualizowała nam Dobrosława Rurańska. Tamtą szarpały najrozmaitsze emocje, natomiast ta spętana jest nieśmiałością i lękliwością. Te cechy bardzo utrudniają jej życie…

Była sobie raz myszka, // której łatwo nie było. // Czasem w nocy płakała, // bo coś jej się przyśniło.

Na ogół, kiedy mówimy o takich nieśmiałych dzieciach, skupiamy się na tym, jakie problemy stwarzają one innym. Bo nie chcą leżeć same w ciemnym pokoju i trzeba z nimi siedzieć, aż zasną… Bo płaczą kiedy mają rozstać się z rodzicami i zostać bez nich w obcym miejscu (na przykład – w przedszkolu)… Bo swoją nieśmiałością psują innym dzieciom przedszkolne występy… Dorota Gellner pokazuje nam jednak, że najwięcej problemów z nimi mają… one same.

Czy jest na to sposób ? Na pewno nie jest nim mówienie: nie przesadzaj ! czy weź się w garść ! Wie o tym mały królik – okularnik. Myślę, że te okulary, w które ubrała go na ilustracjach Marianna Oklejak, nie są przypadkowe – pewnie jemu też to życie utrudniało. On potrafi po prostu być z nieśmiałą koleżanką, wspierać ją swoją obecnością i dodawać jej w ten sposób otuchy w trudnych momentach.

W obu tych książkach Dorota Gellner mówi dzieciom bardzo ważną rzecz – że mają prawo do swoich uczuć oraz że mają prawo sobie z nimi nie radzić. Warto, żeby usłyszeli i zrozumieli to także dorośli…

* Jest jeszcze trzecia myszka, tym razem zakochana, ale to jest zupełnie inna historia 😉

Dorota Gellner „Nieśmiała myszka”, ilustr.: Marianna Oklejak, wyd.: Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2023

Dorota Gellner „Myszka”, ilustr.: Dobrosława Rurańska , wyd.: Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2016

Ściskam w pasie, kontrabasie !

Ściskam w pasie, kontrabasie !

Dziś poznamy instrumenty, życiorysów ich fragmenty oraz tłum ich właścicieli, od Zenona do Anieli, od Aliny do Leona.

Kto chce, niech się sam przekona !

„Ściskam w pasie, kontrabasie !” to zbiór czternastu króciutkich, dowcipnie spuentowanych i ciut absurdalnych opowiadanek Doroty Gellner napisanych prozą rytmiczną, a nawet rzekłabym – bardzo rytmiczną 😉 W każdej z tych historyjek jest jakiś człowiek oraz instrument. Instrumenty są raczej z tych dziś już mniej znanych i popularnych jak bałałajka, mandolina czy pianola, a ludzie… No cóż – z ich uzdolnieniami muzycznymi bywa różnie 😉 Niektórzy mają do tego talent, inni nie za bardzo, czasem nawet mają do tego dwie lewe ręce, są też tacy, którzy grają już tylko na starym portrecie…

Kiedy Majka była mała, z bałałajką się spotkała. Bardzo się zaprzyjaźniły, nierozłączne prawie były. Gdy się Majka czegoś bała, bałałajka jej śpiewała. Kiedy Majka się nudziła, bałałajka jej nuciła. Dzięki dźwiękom bałałajki, bajką było życie Majki.

„Ściskam w pasie, kontrabasie !” to nie tylko (fantastycznie zilustrowana przez Marcina Minora) zabawa słowem i rytmem, który sam niesie czytającego. To także żartobliwe wprowadzenie w świat instrumentów muzycznych i ludzi, którzy na nich grają – pokazujące, że nie zawsze bywa im łatwo, a początki gry są zazwyczaj trudne i dla grającego, i dla słuchających. Jeśli się ćwiczy i ma talent, wtedy wszystko gra, ale jeśli nie – lepiej dać spokój i sobie, i otoczeniu, że o instrumencie nie wspomnę 😉

Dorota Gellner „Ściskam w pasie, kontrabasie !”, ilustr.: Marcin Minor, wyd.: Bajka, Warszawa 2020

Myszka

Myszka

Wpis z 21 kwietnia 2016 roku:

Oj, nie płacz już ! Przecież wcale nie boli…

Nie przesadzaj, nie ma się czego bać.

To bardzo brzydko tak się złościć. Grzeczne dzieci tak się nie zachowują.

Dorośli często usiłują bagatelizować uczucia dzieci. Są przekonani, że lepiej od nich wiedzą, co dzieci czują, a w ogóle ich problemy tak naprawdę są równie małe jak one, a więc nieważne. Nasze dorosłe natomiast są prawdziwe czyli dużo poważniejsze, a emocje z nimi związane uzasadnione.

Kiedy myszka się złości, patrzcie – złości się cała ! // A złość myszki jest wielka, chociaż myszka jest mała.

Dla malucha każdy ból czy niemożność dostania tego, na co ma ochotę, jest tragedią, natomiast każda radość jest wielka. Niewielkie doświadczenie życiowe powoduje, że jeszcze nie nabrał do tego dystansu.

Kiedy myszka się cieszy, cieszy się do sufitu ! // A jej radość jest złota lub w odcieniach błękitu.

„Myszka” to książeczka przedstawiająca pełen wachlarz emocji, które mogą owładnąć każdym nawet najmniejszym stworzeniem. Pomaga swoim czytelnikom (równie małym jak jej bohaterka) zrozumieć je i daje przyzwolenie na ich odczuwanie.

Kiedy myszka się boi, zmyka gubiąc kapciuszki. // Strach ma w brzuszku, w serduszku, w uszkach strachu okruszki.

Wiersze Doroty Gellner towarzyszyły wczesnemu dzieciństwu wszystkich trzech moich córek, ale było to zanim jeszcze zaczęłam pisać ten blog. Potem przez dłuższy czas nie interesowałam się jej twórczością. W zeszłym roku nakładem Wydawnictwa Bajka ukazało się „Sanatorium”, które jakoś niespecjalnie przypadło mi do gustu. Nie rozumiem, do kogo właściwie jest adresowane – do dzieci czy do dorosłych. Ten problem mam ostatnio coraz częściej.

Tym bardziej cieszy mnie „Myszka”, bo to jest Dorota Gellner jaką pamiętam. Niedawno, szukając na półkach białych kruków z lat dziewięćdziesiątych, znalazłam „Bajeczki” – zbiór historyjek napisanych prozą rytmiczną czy też rymowaną, wydany w 1997 roku przez nieodżałowane wydawnictwo Plac Słoneczny 4 i w dodatku z autgrafem Autorki ! 🙂

Jednak pierwsze w naszym domu były małe kwadratowe, sztywnostronicowe książeczki z pojedynczymi wierszami. Szczególnie ciepło wspominam „Piłkę” i do dziś mogę ją wyrecytować z pamięci niemal w całości. Teraz marzy mi się jej wznowienie. Ciekawa jestem, jak ten świat przez który skacze piłka wyglądałby, gdyby wyszedł spod ręki Dobrosławy Rurańskiej, która tak interesująco zilustrowała „Myszkę” ? Jakby jeszcze Bajka wydała to równie pięknie, z solidnymi sztywnymi kartkami… 🙂

Dorota Gellner „Myszka”, ilustr.: Dobrosława Rurańska , wyd.: Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2016