Moje Bullerbyn

Moje Bullerbyn

i kolejne części krakowsko – szwedzko – lwowskiego cyklu Barbary Gawryluk

Wpis z 11 listopada 2010 roku:

Zrobili to ! Nie mogłam uwierzyć, że to zrobili ! Jeszcze niedawno wydawało mi się to niemożliwe. (…) W środku wakacji dowiedziałam się, ze nie wrócę już do nowej szkoły. Że nowy rok szkolny zacznę w nowej szkole, w nowym mieście i… w nowym kraju !

Natalka ma 9 lat, dwóch młodszych braci – bliźniaków i rodziców, którzy są lekarzami. Odział szpitalny, na którym pracowali, ma zostać zlikwidowany, a oni zdecydowali się wyjechać na dwa lata do Szwecji. Z dziećmi oczywiście, choć Natalka wolałaby zostać z babcią i dziadkiem w Krakowie, w swojej szkole i na swoich zajęciach tanecznych …

W nowej, szwedzkiej szkole dziewczynka spotyka dzieci z Ukrainy, Australii, Boliwii i… Polski. Jej krakowski kolega wrócił niedawno z Irlandii, a drugi – wyjechał z mamą do Londynu. Takich dzieci jest i będzie coraz więcej, bo coraz więcej ludzi decyduje się na życie za granicą, czasem z konieczności, a czasem z wyboru.

„Moje Bullerbyn” to książka polsko (czy też dokładniej: krakowsko) – szwedzka i… trochę lwowska. Jak to jest możliwe i co wyszło z takiej mieszanki ? Wyszła po prostu świetna książka. I mimo że nie sprawdziłam jej jeszcze na żywym materiale, czyli na Najmłodszej, nie mogłam się powstrzymać, żeby się nie podzielić z Wami radością z jej odkrycia 🙂

Barbara Gawryluk jest pisarką, dziennikarką i skandynawistką. Napisała m.in. „Dżoka”,  „W zielonej dolinie”, cykl o świstaku Gwizdku (który nota bene powiększył się o dwie kolejne pozycje, więc są już książki o każdej porze roku w Tatrach). Tłumaczy ze szwedzkiego książki dla wydawnictwa „Zakamarki” – cykl o Lassem i Mai  oraz o chłopcu imieniem Tsatsiki. Prowadzi w Radiu Kraków niedzielny „Alfabet” i jest to (poprawcie mnie jeśli się mylę !) bodaj jedyna cykliczna audycja radiowa poświęcona literaturze dziecięcej.

W „Moim Bullerbyn” też nie zapomina o literaturze szwedzkiej, a jeden z rozdziałów w całości poświęcony jest wizycie rodziny Majewskich w Junibacken w Sztokholmie. Teraz jeszcze bardziej chciałabym tam pojechać !

Chociaż miejscowość, w której zamieszkała rodzina Natalki oczywiście nie nazywa się Bullerbyn, jest w tej książce coś z tamtej atmosfery. Wszyscy są dobrzy i sympatyczni (nawet jeśli z początku robią inne wrażenie), problemy (jeśli się pojawiają) dają się rozwiązać i oczywiście wszystko zawsze dobrze się kończy.

Kiedy tu przyjechałam, wszystko było źle. I tak bardzo tęskniłam za moimi przyjaciółkami, za babcią i dziadkiem, za tańcem, za Krakowem, za moim pokojem, nawet za szkołą. I dalej tęsknię. Ale minęło kilka miesięcy i nie wyobrażam sobie, co by było, gdybym nie poznała ciebie, Matsa czy Selmy. W szkole dalej jest ciężko, ale w Rabarbarze – super. (…) „Będzie dobrze, Natalko” – tak mi wszyscy mówili. I chyba już jest dobrze !

Barbara Gawryluk „Moje Bullerbyn”, wyd.: Akapit Press, Łódź 2010

Wpis z 26 lutego 2012 roku:

Tak się jakoś ostatnimi czasy porobiło, że wszystko co dobre, musi mieć koniecznie ciąg dalszy…

Spędziłam niedawno dłuższą chwilę przed półką z literaturą młodzieżową w Empiku – książki „pojedyncze”, nie będące częścią żadnej serii, sagi, cyklu występowały tam w charakterze rzadkich rodzynków. Moja dwunastoletnia Najmłodsza w ciągu ostatnich kilku miesięcy przeczytała tylko jedną książkę nie będącą częścią większej całości i to tylko dlatego, że „Sposób na Alcybiadesa” był jej lekturą szkolną. Następną była już „Ania z Zielonego Wzgórza” 😉

Jeśli jakiś film odniesie sukces, natychmiast kręci się jego sequel. Seriale mają swoje kolejne sezony i każdy z nich kończy się tak, żeby zostawić jego twórcom furtkę do realizacji następnego. W sklepach mamy nie tylko serie kosmetyków, ale też zabawek czy sosów do potraw. Nawet reklamy są już najczęściej serialami…

Wśród książek na jednym biegunie tego zjawiska mamy rozpisane na kilka tomów historie, które jednakowoż konsekwentnie od początku zmierzają do definitywnego końca, a na drugim – cykle oddzielnych historii powiązanych ze sobą wyłącznie osobą głównego bohatera (bohaterów), a kolejność czytania nie ma najmniejszego znaczenia. Gdzieś pośrodku plasują się serie opowieści typu neverending story 😉 , w których kolejny tom jest kontynuacją poprzedniego i odwołuje się do wydarzeń tam opisanych, a więc należy je czytać w odpowiedniej kolejności. A jak się już przeczyta, należy czekać na kolejny. Do tej kategorii należy cykl rozpoczęty książką „Moje Bullerbyn”. Potem były „Kolczyki Selmy” a niedawno ukazała się kolejna (i z całą pewnością nie ostatnia 😉 część – „Dziewczynka z fotografii”

Te trzy niepozorne książeczki obejmują trochę ponad rok z życia Natalki, która wraz z rodzicami i dwójką młodszych braci przeprowadziła się z Krakowa do niewielkiego szwedzkiego miasteczka. Tylko rok, a tyle się w tym czasie wydarzyło… Nowy dom, nowy język, nowa szkoła, nowi znajomi z różnych stron świata, nowa grupa taneczna, a równocześnie odwiedziny u Dziadków w Krakowie i przyjazd do Szwecji jej krakowskich przyjaciółek… Jeżdżąca na wózku Karina i jej powrót do sprawności… I wreszcie – znajomość z Selmą – samotną staruszką, która kiedyś była światowej sławy tancerką, jej śmierć i niespodziewany spadek po niej, a w ostatniej części – wyprawa do Lwowa, w którym Selma spędziła dzieciństwo i młodość.

Czytając „Dziewczynkę z fotografii” uświadomiłam sobie, że jest to wśród książek dla dzieci i młodzieży pierwsza, w której pojawia się problem dawnych Kresów Rzeczpospolitej – współcześnie. To trudny temat, ale Barbara Gawryluk jak zawsze zdołała znaleźć właściwy ton, aby pisać o tym w sposób odpowiedni dla wczesnych nastolatków, a równocześnie pokazała współczesny Lwów jako miasto ukraińskie, w którym Natalka i Karina odwiedzają swoją serdeczną przyjaciółkę Elenę, poznaną w Szwecji i serdecznie kibicują w jej meczu piłki ręcznej. Nie zapomina jednak o tym, że przed wojną Lwów był trzecim miastem Rzeczpospolitej i że nadal mieszkają tam Polacy, a na Cmentarzu Łyczakowskim są groby wielu sławnych polskich artystów, profesorów i znanych osobistości. Może ta książka będzie dobrym wstępem do zainteresowania się tą częścią naszej historii ?

A kiedy już ją przeczytacie, zaczniecie czekać na kolejny tom tej serii… 😉

Barbara Gawryluk „Kolczyki Selmy”, wyd.: Akapit Press, Łódź 2011

Barbara Gawryluk „Dziewczynka z fotografii”, wyd.: Akapit Press, Łódź 2012

Wpis z 17 listopada 2013 roku:

Kiedy zobaczyłam okładkę tej książki (jeszcze w zapowiedziach) przestraszyłam się – naprawdę ! Obawiałam się, że ten rozdarty na dwoje dom na okładce może oznaczać rozwód rodziców Natalki, a zdążyłam już polubić całą jej rodzinę. Z drugiej strony wydawało mi się to nierealne, bo jej rodzice robiła wrażenie stabilnego związku.

Ale na szczęście nie o to chodziło…

… choć może sformułowanie na szczęście nie jest tu na miejscu. Rodzina Natalki musi stawić czoła innemu poważnemu problemowi – chorobie Dziadka, nieuleczalnej i postępującej. Dlatego właśnie jej rodzice zdecydowali się na powrót do Krakowa, co szczęśliwie zbiegło się z propozycją pracy w ich dawnym szpitalu.

I znów, jak przed rokiem, Natalka postawiona została przed faktem dokonanym – wtedy dowiedziała się, że wyjeżdżają do Szwecji, teraz – że wracają do Polski. Z jednej strony cieszy się, bo przecież tęskniła do swojej poprzedniej klasy, przyjaciółek i Ósemki, ale w Szwecji też ma już przyjaciół: Karinę, Maję, Matsa, radzi sobie z językiem i odnalazła swoje miejsce w Rabarbarze. Choć rozumie, że tak musi być, że są potrzebni Dziadkom w Krakowie, jednak jest jej ciężko…

Ten wątek wydaje mi się bardzo ważny. Zarówno rodzice Natalki jak i ona sama ani przez chwilę nie dopuszczają do siebie myśli, że mogliby zostawić Babcię samą z tym problemem w Polsce, wspierając ją na odległość wyłącznie finansowo, bo w Szwecji żyje im się wygodniej. Są takie momenty w życiu, kiedy rodzina powinna trzymać razem. Teraz, kiedy trendy jest raczej hedonistyczny egoizm, taki przykład odpowiedzialności ma ogromną wartość.

„Dwa domy” to ostatni tom cyklu, którego początkiem było „Moje Bullerbyn”. Cztery pozornie niepozorne książki, a znalazło się w nich miejsce dla tylu ważnych spraw !!! Problemy związane z przeprowadzką do innego kraju i powrotem na Ojczyzny łono nie dotyczą tylko naszej bohaterki. Elena wróciła ze Szwecji do Lwowa, a do klasy w Krakowie przybył nowy kolega – repatriant z Hiszpanii. Znajdziemy tam także przyjaźń, pierwsze nieśmiałe zakochanie, tajemnicza historię z przeszłości, Kraków, Sztokholm, Lwów, Tatry, Wieliczkę, TOPR, psy, granie w filmie, hip – hop… aż się w głowie mąci 😉

Miałyśmy niestety z tym cyklem problem 😦 Co prawda miedzy pierwszym a ostatnim tomem w życiu Natalki minął tylko rok, ale w realu trwało to ponad trzy lata. Moja Najmłodsza, która na początku była tylko trochę starsza od niej, z zainteresowaniem przeczytała jedynie pierwsze dwie części. Potem już uznała, że są dla niej za dziecinne. Szkoda 😦

Barbara Gawryluk „Dwa domy”, wyd.: Akapit Press, Łódź 2013

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s